Dziś temat wrzucony przez Trystero (pozdrawiam): amerykańska Izba Reprezentantów uchwalila ekstrapodatek od premii otrzymanych przez menedżmęt AIG. To kara dla kierownictwa bankruta, które po otrzymaniu 170 mld dolarów wsparcia od podatnika przeznaczyło 0,1% tej kwoty (dobrze liczę? ;-) na premie dla siebie.
Podatek w wysokości 90% otrzymanej premii zapłacą ci, których roczny dochód (ale nie wiem: liczony z premią czy bez niej?) przekracza 250 tys. zielonych. Cieszy się prezydent Obama -- "To prawo będzie silnym sygnałem dla kierownictwa tych firm, że takie premie nie będą tolerowane".
Prawie jakbym Cyrankiewicza słyszał.
Dla mnie to granda, wielokrotna granda.
- po pierwsze: kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera. Skoro dobry Uncle Joe postanowił sypnąć kasą bankrutującemu AIG -- za czym doskonale lobbował zarząd przedsiębiorstwa -- to u licha, ktoś musi docenić ich doskonałą strategię negocjacyjną;
- po drugie: nawet wsparty budżetowo koncern musi utrzymać przy sobie jakiś menedżmęt. Jeśli przestaną im płacić -- ci ludzie odejdą do konkurencji. Zapomnijcie, że nikt nie zatrudni tych partaczy: skoro udało im się zaszantażować amerykański rząd i wyciągnęli te 170 mld dolarów, to oznacza, że są nieźli, więc nie zginą;
- po trzecie: po co było ratować? Jak zdycha to niech zdycha, darwinizm rynkowy jest najlepszym sposobem na prawdziwe oszczędności i usuwanie złogów nieefektywnej gospodarki. Skoro rząd zdecydował się wspierać -- niech przyjmie całe brzemię z dobrodziejstwem inwentarza i godnością;
- po czwarte: nie wiem jakie jest prawo w Stanach, ale w Polsce by to nie przeszło. Trybunał Konstytucyjny nie raz bowiem wyrażał pogląd, że nie jest dopuszczalna zmiana przepisów podatkowych w ciągu roku, zaś każda zmiana powinna następować z odpowiednim -- nie krótszym niż 30 dni -- vacatio legis (por. kluczowe orzeczenie TK z 28 grudnia 1995 r., K 28/95, wyrok TK z 5 stycznia 1999 r., K 27/98, oraz wyrok TK z 15 lutego 2005 r., K 48/04).
Reasumując, moje zdanie jest proste: było nie dawać, ale jak już dali, to nie godzi się zmieniać przepisów w trakcie gry, tylko po to, aby odebrać część kasy nazad do budżetu.
PS na zdjęciu (zajumanym z sieci) jakiś menedżer AIG, jeszcze się troszkę cieszy, ale już wie, że manna, która leci z nieba zatruta może być (słowem: there's no such thing as a free lunch).




Przecież te premie były gwarantowane w pakiecie stymulacyjnym który przeszedł jakoś
we wrześniu. A teraz politycy, którzy to przyklepali, palą głupa jacy to oni są
oburzeni.
Tak jak ktoś mądry już powiedział - ta cała afera to zasłona dymna. Robią wielkie
halo o 0,1% kwoty a gdzie wielkie halo o to, co się dzieje z resztą tej kapusty?
Rzucili ludziom jakiś ochłap, mini-aferkę, żeby się trochę wyżyli. Cyrk, panie
dzieju. skomentuj
Właściciel sklepu wyda ją u dostawcy, dostawca zapłaci ludziom, ludzie będą mieli
więcej pieniędzy i przyjdą do sklepu . . .
to jest właśnie pakiet stymulacyjny i koło zamachowe gospodarki skomentuj
Przyszło nam żyć w ciekawych czasach :) USA po raz kolejny pokazują, że tak naprawdę
nie wiedzą co zrobić i nie wiedzą w którym miejscu są.
Pozdr. skomentuj