Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu
 Oceń wpis
   

Z listy Rafała Dutkiewicza kandydują zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego

A więc stała się jasność: Trybunał Konstytucyjny orzekł o zgodności (i częściowej niezgodności) kodeksu wyborczego z konstytucją -- co najprościej można skwitować: dużo się musiało zmienić, żeby wszystko pozostało po staremu -- bo jak inaczej skwitować tytuł notatki prasowej opublikowanej na stronie Trybunał.gov.pl ("Dwudniowe wybory są niezgodne z konstytucją. Głosowanie korespondencyjne i przez pełnomocnika -- zgodne z konstytucją. Spoty i bilbordy zostają. Jednomandatowe okręgi wyborcze są zgodne z konstytucją.")

Dla mnie -- mimo pojawiających się głosów "wyrok był do przewidzenia" -- wyrok oczywiście stanowi zaskoczenie o tyle, o ile nada staram się wierzyć w rozsądek naszego sądu nad prawem (lecz wiara ta wyraźnie gaśnie z roku na rok). Tam, gdzie mój kciuk powędrowałby w górę, Trybunał pokazał w dół -- i vice versa.

Oczywiście, ja jestem sobie takim błahym blogerkiem, oni są sędziami Trybunału, jednak nie oznacza to, że nie mogę podzielić się z P.T. Czytelnikami kilkoma  :

wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 20 lipca 2011 r. dot. ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. -- kodeks wyborczy (oraz ustawy zmieniającej kodeks wyborczy z 3 lutego 2011 r.), sygn. akt K 9/11

  • wybory zorganizowane w dwa dni są niezgodne z art. 98 ust. 2 i ust. 5 oraz art. 128 ust. 2 konstytucji, bo prezydent powinien wyznaczyć wybory na dzień wolny od pracy... no zaraz: jeśli wybory zostałyby przeprowadzone w sobotę i niedzielę albo niedzielę i poniedziałek, to niewątpliwie byłyby zorganizowane w dzień wolny od pracy. Tam nigdzie nie jest napisane "wyłącznie" albo "tylko" albo "w żaden inny" -- trzeba dać ludziom możliwość spokojnie zagłosować w taki dzień, w który (teoretycznie) nikt nie idzie do pracy -- ale z pewnością nie odbiera im tego prawa możliwość pójścia do głosowania w sobotę lub poniedziałek. A wszystko dlatego, że w konstytucji napisali "dzień" w liczbie pojedynczej... no tak, bo przecież jakby napisali "w dni wolne", to by zaraz się okazało, że to muszą być dwie niedziele pod rząd (albo może i nie pod rząd?).
    (Warto przypomnieć, że nie tak dawno TK uznał, że 2-dniowe głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest O.K. i stąd też dwudniowe głosowanie do PE oraz w wyborach samorządowych się ostanie -- z tą różnicą, że o tych instytucjach ojcowie konstytucji "zapomnieli");
  • The candidate that gave up billboards
  • przepisy o głosowaniu korespondencyjnym lub przez pełnomocnika jest zgodne z konstytucją -- chociaż jest w niej mowa o "bezpośredniości głosowania" (art. 96 ust. 2, art. 98 ust. 2 i art. 127 ust. 1) -- gdzie ową "bezpośredniość" zawsze przekładano także na "osobistość" aktu wyborczego ("bezpośredniość" jako brak wielostopniowości to drugi, nie mniej istotny, element wykładni tego przymiotnika wyborczego). A tu proszę bardzo -- "Głosowanie przez pełnomocnika jest jedną z alternatywnych form głosowania, a tym samym jest dodatkową gwarancją korzystania przez obywateli z czynnego prawa wyborczego. Nie oznacza ono przeniesienia na pełnomocnika praw wyborczych przysługujących osobie, która pełnomocnictwa udziela. Pełnomocnictwo obejmuje upoważnienie pełnomocnika do oddania głosu w wyborach zgodnie z wolą mocodawcy i w jego imieniu" -- acz bez możliwości kontroli sposobu skorzystania z pełnomocnictwa (co dodaje sam TK w komunikacie). 
    I dla porównania: w przypadku głosowania poza niedzielą się tak nie dało, ponieważ "Trybunał nie podzielił stanowiska Sejmu, że trwające jeden dzień głosowanie stanowi swoiste minimum gwarancji realizacji przez obywateli ich czynnego prawa wyborczego, które to minimum może być rozszerzone przez ustawę zwykłą, czego przejawem ma być głosowanie w ciągu dwóch dni. Innymi słowy, zdaniem Sejmu, dwudniowe głosowanie "jest proobywatelskim rozwinięciem zasad i norm konstytucyjnych" -- bezpośredniość można rozwinąć przez pełnomocnika, ale niedziela przez to, że staje w szeregu z innym dniem, przestaje być dniem wolnym od pracy...
  • nici z zakazu głupich plakatów o powierzchni przeszło 2 m.kw. oraz ogłupiających spotów radiowo-telewizyjnych, bo... mamy wolność słowa (jasne: w kontekście niedawnego wyroku TK ws. przestępstwa znieważenia prezydenta można zapytać czym zdaniem Trybunału jest wolność słowa?). I ta właśnie wolność -- rozumiana jako prawo pozyskiwania informacji i wyrażania swojego zdania -- obejmuje także partie polityczne, więc chociaż 430 posłów dobrowolnie się postanowiło zrzec korzystania z tego prawa, a później część się zmitygowała (o tym więcej poniżej) -- Trybunał wie lepiej.
    Akurat wolność słowa jest mi miła, aczkolwiek -- biję się w piersi -- nigdy nie patrzyłem na owe plakaty i audycje emitowane w radiu i TV jako na jakiś wybitny przejaw realizacji wolności słowa. Ale faktycznie, chyba trzeba będzie wziąć do serca porada, iżby ustawodawca zmienił "przepisy o finansowaniu kampanii, a nie wymuszać zmiany zachowań w tym zakresie przy pomocy instrumentów ograniczających wolność słowa" -- dzięki czemu (jak to rozumiem) plakaty będzie można wieszać, acz nie będzie można za nie płacić z kasy partyjnej...
  • natomiast mucha nie siada jeśli chodzi o jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu -- nie dość, że jestem cały za, to jeszcze naprawdę trudno mi podzielić pogląd o rzekomej nierówności takiego rozwiązania (wzorcem był tu art. 62 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 ustawy zasadniczej), co rzekomo miałoby skutkować koniecznością zachowania równości materialnej w wyborach do izby wyższej parlamentu (moim zdaniem dopiero jednomandatowe okręgi tak naprawdę pozwalają oddać istotę owej równości w wyborach)
  • do kosza poleciała też cała nowela z 3 lutego 2011 r. jako przeprowadzona na mniej niż pół roku przed wyborami (co ciekawe kodeks wyborczy był już łącznie pięć razy zmieniany -- chociaż nie zdążył nadal wejść w życie! -- mamy więc ciekawą sytuację, że kolejne zmiany będą obowiązywać, ponieważ nikt nie zdążył ich zaskarżyć -- chociaż są nie mniej niekonstytucyjne co do trybu wprowadzenia... -- zwraca zresztą na to uwagę sędzia Mirosław Granat w swoim zdaniu odrębnym.)

Co ciekawe do orzeczenia posypały się zdania odrębne: jak podaje prasa większość sędziów uznała, że ustawa zmieniająca zasady przeprowadzania wyborów nie powinna być wprowadzana tuż przed wyborami, bo "sprzeczne z konstytucyjną zasadą trójpodziału władz jest umożliwienie prezydentowi przesądzenia o tym, na jakiej podstawie odbędą się wybory" (i tu pełna zgoda: wiadomo, że prezydent mógłby już dziś ogłosić datę wyborów, ale tego nie zrobił, bo cały czas czekał na wejście w życie kodeksu wyborczego).

I na zakończenie passus z notki prasowej: "Trybunał wziął pod uwagę fakt, że większość zaskarżonych obecnie regulacji prawnych została przyjęta w drodze konsensu wszystkich ugrupowań politycznych w parlamencie. Kodeks został uchwalony przez Sejm jednomyślnie. Za jego przyjęciem podczas III czytania głosowało 430 posłów na 430 głosujących, w tym również posłowie, którzy podpisali się pod wnioskiem do Trybunału w niniejszej sprawie." -- więc po pierwsze nie widzę skutków owego wzięcia pod uwagę, po drugie nie wiem w jaki sposób mógłby wziąć to pod uwagę (jakby na to nie patrzeć TK zobowiązany jest do badania konstytucyjności, nie woli politycznej) -- co nie zmienia faktu, że uważam, że mogłoby to być nawet ciekawe, gdyby Trybunał uznał, że w zakresie, w jakim dotyczy to partii głosujących za, partie te dobrowolnie poddały się tego rodzaju ograniczeniom (mam na myśli zwłaszcza te billboardy)... a może nawet przydałby się przepis, że poseł nie może podpisać się pod wnioskiem o zbadanie zgodności ustawy z konstytucją, jeśli na sali plenarnej głosował za jakimś przepisem?

I ostatnie pytanie: czy my naprawdę mamy aż tak dobrą, czy aż tak złą ustawę zasadniczą, skoro się okazuje, że praktycznie nic się nie da bez jej modyfikacji?

Komentarze (18)
O uprawnieniach konsumenta przy... Media chronią swoje dobra...

Komentarze

2011-07-20 20:43:28 | *.*.*.* | srebrnooka
Re: Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu [2]
Odpowiadając na ostatnie pytanie, to chyba po prostu problem tkwi w kompetencjach
prawników, którzy po pierwsze współtworzą prawo, a po drugie je interpretują i badają
zgodność z konstytucją. Kogoś obraziłem? skomentuj
2011-07-20 22:07:08 | *.*.*.* | olgierd
Jeszcze są posłowie -- to oni głosują. Nie wydaje mi się, żeby chodzili na krawatach
tych prawników-legislatorów ;-) skomentuj
2011-07-20 23:31:50 | *.*.*.* | srebrnooka
Sporo z nich przynajmniej studiowało prawo...

http://youtu.be/JNrGcPUkJrs skomentuj
2011-07-21 00:42:31 | *.*.*.* | ~maciej
Re: Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu [1]
z tą bezpośredniością bym nie przesadzał. Wychodziłbym z założenia, że nie może być
stopni pośrednich narzuconych przez ustawę, ale pełnomocnik to w końcu mój wybór,
prawda?
Przy okazji - w spółdzielniach mieszkaniowych nie można ustanowić pełnomocnika (dla
osoby fizycznej) w głosowaniach na walnym zgromadzeniu. Może w końcu ktoś też
zaskarży ten przepis, bo skoro do sejmu można... :-)
A poza tym co masz do pełnomocników? :-) skomentuj
2011-07-21 08:21:17 | *.*.*.* | olgierd
Przy czym właśnie owa bezpośredniość zawsze była rozumiana na dwa sposoby: i jako
wybory jednostopniowe (a więc bez np. kolegium elektorskiego jak w USA), i jako
obowiązek bezpośredniego, osobistego oddania głosu.

Co do SM: to jest dobre pytanie, ale do tematu "czy każda ustawa musi być zahaczona w
konstytucji". Ja uważam, że nie musi -- i nawet wczoraj czytałem czyjś komentarz
(jakiegoś profesora), który się ze mną zgadzał ;-)

Do pełnomocników nic nie mam. skomentuj
2011-07-21 09:40:56 | 195.42.249.* | Pierre do Le Perra
Re: Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu [0]
@Olgierd: sorki, że się czepiam, ale co to jest "rozsądek naszego sądu nad prawem"??? skomentuj
2011-07-21 10:22:25 | 193.200.150.* | ok23
Re: Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu [8]
To fakt niektórzy z posłów to nawet doktorzy nauk prawnych, ale nie przeszkadza im to
w interpretacji własnej przepisów przez siebie uchwalonych :)
http://livecity.pl/news-176 skomentuj
2011-07-21 10:45:05 | 46.113.213.* | Zaxxon
Co do procesu legislacji - wiem trochę jak on wygląda. Uczestniczyłem kiedyś w
tworzeniu ustawy regulujące dosyć złożone kwestie tak prawnie, jak i faktycznie
(wymagały zaawansowanej wiedzy naukowej). Kolejne projekty tej ustawy były miażdżone
przez ekspertów zarówno do spraw nauki, jak i prawników wskazujących na jej
niezgodność z prawem unijnym. Projekt zniszczyła również KE chociaż akurat jej
decyzja została uchylona z przyczyn formalnych (wydano ją za późno) - co oznacza, że
argumenty merytoryczne są trafne. I co? I nic. Ponieważ nakazy poprzedniego i
kolejnego premiera oparte są na wynikach badań opinii publicznej a tej nie chcą się
narażać. Bubel przejdzie a my się będziemy bujali. Jest sporo przykładów bimbania
sobie na prawo gdy przemawia za tym interes polityczny.

Co do zahaczenia ustaw w Konstytucji - myślę, że każda musi być w niej zahaczona i to
zarówno z powodów prawnych jak i faktycznych. Po pierwsze, organy działają na
podstawie i w granicach prawa, co oznacza że każda ustawa musi być zgodna z
Konstytucją co najmniej od strony formalnej - chodzi o tryb uchwalania i
promulgowania. Po drugie, zakres regulacji konstytucyjnych, szczególnie dotyczących
praw i wolności jest tak szeroki, że każda ustawa jakiegoś prawa bądź wolności będzie
dotyczyć - np. ograniczać swobodę prowadzenia działalności, swobodę badań naukowych
czy jakoś tam się zanurzać w art. 2. skomentuj
2011-07-21 11:59:24 | *.*.*.* | olgierd
@Pierre: to jest rozsądek, którym sąd nad prawem (aka TK) powinien się wykazywać ;-)

@ Zaxxon: co do owego "zahaczania" chodzi mi o coś takiego, że dochodzi do tego, że
TK zaczyna się momentami zachowywać jak Czytający Pismo. Potrafią uwalić jakieś prawo
"bo o tym nie ma nic w konstytucji" -- tak było np. z dostępem do aplikacji i tak
samo jest, moim zdaniem, z 2-dniowymi wyborami.
Owszem, ma być zgodne, ale nie w sensie, że ustawa musi podejmować i rozwijać myśli
zagajone w konstytucji. skomentuj
2011-07-21 12:34:14 | *.*.*.* | srebrnooka
Trybunał Konstytucyjny po prostu rozmienia się na drobne a polityka ma w jego
decyzjach większe znaczenie niż sama jakość prawa. Dowodzi tego sam fakt ilości
odrębnych zdań. Gdyby nie one nikt z przeciętnych czytelników serwisów informacyjnych
nie poznałby żadnego z nazwisk sędziów orzekających a tak mamy aż 9 odrębnych zdań
czyli 9 nazwisk odmienianych przez różne przypadki w mediach. A sędziów trybunału
jest 15. Cudem jest to że 6 nie miało odrębnych zdań i im należą się brawa za
traktowanie serio swojej roboty. Gdyby chodziło o prawo, panowie by wyrokowali tak i
siedzieli dotąd, aż nie byłoby potrzeby pisać zdań odrębnych. Show must go on skomentuj
2011-07-21 12:55:54 | *.*.*.* | olgierd
No nie, prawa do zdania odrębnego odmówić nie można.

Natomiast nadal nie rozumiem co prezes TK chciał wyrazić mówiąc, że kodeks wyborczy
uchwalono jednomyślnie, większością 430 głosów -- i że miało to wpływ na wczorajsze
orzeczenie. skomentuj
2011-07-21 13:25:32 | 193.200.150.* | olma
Re: Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu [0]
Najlepsze jest to, że TK orzeka w tak ważnych sprawach, a jego BIP jest niezgodny z
prawem :)
m.in. brak informacji kto i kiedy daną informację wytworzył skomentuj
2011-07-21 13:54:37 | 195.42.249.* | Pierre do Le Perra
@Olgierd: mam niejasne wrażenie, że to (z całym szacunkiem) mało poprawnie po polsku
:D (choć może i poprawnie po prawniczemu - już jestem dorosły i wiem, że to czasem
nie idzie w parze by mówić polszczyzną bezbłędną i jednocześnie gwarą zawodową) skomentuj
2011-07-21 22:38:49 | *.*.*.* | olgierd
"sądu nad prawem naszego rozsądek"?
"naszego rozsądek sądu nad prawem"?
"nad prawem naszego sądu rozsądek"?
"rozsądek sądu nad prawem naszego"? skomentuj
2011-07-21 23:16:05 | 89.76.175.* | michal_12
Re: Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu [1]
zakazac sondazy wyborczych minimum miesiac przed wyborami. skomentuj
2011-07-22 08:39:20 | *.*.*.* | olgierd
Dlaczego?
Ja bym właśnie zakrzyknął: PRECZ Z CISZĄ WYBORCZĄ! skomentuj
2011-07-22 13:13:07 | 195.42.249.* | Pierre do Le Perra
@Olgierd:
> "sądu nad prawem naszego rozsądek"?
> "naszego rozsądek sądu nad prawem"?
> "nad prawem naszego sądu rozsądek"?
> "rozsądek sądu nad prawem naszego"?

a po co tam wogole to "nad prawem"? zeby sobie skomplikowac? bez tego nie wystarczy
napisac o rozsadku? albo czy sad poza zajmowaniem sie prawem nie powinien juz sie
wykazac rozsadkiem? :D skomentuj
2011-07-25 22:58:18 | 89.72.203.* | Smok Eustachy
Prawda jest taka że nie umieją kodeksu wyborczego napisać. A jak nie umieją to niech
się nie biorą skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]