Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco
 Oceń wpis
   

reklamacja Tesco wysyłają SMSW sumie całkiem zabawne. W poprzednią sobotę, podczas zakupów w lokalnym Tesco, udało mi się kupić dwa podobne, pochodzące od tego samego producenta, opakowania żywności. Oba produkty po 6,99 złotych, oba przeterminowane: pierwszy o jakiś tydzień, drugi o przeszło miesiąc (przyznam, że biorąc towar z półki rzadko patrzę na datę ważności...)

A ponieważ 13,98 piechotą nie chodzi, w tę sobotę wróciłem tam celem złożenia reklamacji i odzyskania moich pieniędzy.

W sklepie -- pełna profeska: osobny kontuar, osobny pracownik do obsługi posprzedażowej. To lubię, a im bardziej to lubię, tym bardziej myślałem, że zostanę potraktowany naprawdę poważnie, tj.: przepraszamy, a oto są pańskie pieniądze

Niestety, w Tesco obowiązują pewne procedury. I tak, ponieważ klient nasz pan, należy podać: imię i nazwisko, adres zamieszkania oraz numer telefonu komórkowego (przyklejona do blatu kartka informuje, że "administratorem danych osobowych jest coś-tam-coś-tam").
Na podstawie uzyskanych informacji pracownik obsługi klienta drukuje zlecenie "zgłoszenie reklamacyjne" (formularz opatrzony jest kodem RP 26, to pewnie oznaczenie procedury) -- w formacie A4 i dwóch, rzecz jasna, egzemplarzach. A ponieważ nieświeże towary trafiły się aż dwa, procedurę wszczęto dwukrotnie, co oznaczało dwukrotne wprowadzenie danych (tak, nie ma nawet możliwości skopiowania danych z jednego formularza do drugiego -- pracownica musiała ręcznie wklepać wszystkie dane dwa razy) i wydrukowanie dwóch kompletów dokumentów. A ponieważ Tesco stoi przodem do klienta -- klient jest profesjonalnie informowany o rejestracji reklamacji, esemesem. Zaś skoro były dwie reklamacje -- klient stoi i czeka, a telefon mu pika. Dwukrotnie.
(Wszystko to trwa i trwa, warto zwrócić uwagę, że same esemeski, z których pierwszy został wysłany po wklepaniu wszystkich danych z pierwszej reklamacji, dzieli 5 minut -- a przecież po tym drugim jest jeszcze czas na drukowanie i podpisanie papierów.)

Czy to oznacza, że Tesco narusza prawo? I nie, i tak, jeśli -- jadąc Gowinem -- będziemy myśleć o prawie nie tylko jako o jego literze, ale i duchu.

Owszem, ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej nie przynosi przepisów o terminie, w jakim sprzedawca powinien uznać i wykonać roszczenie klienta (bądź je odrzucić). Jej art. 8 ust. 3 wprowadza tylko fikcję prawną -- jeśli sprzedawca nie ustosunkuje się do reklamacji klienta, przyjmuje się, że ją uznaje. Nie ma natomiast przepisu, który by mówił: jeśli klient wraca do sklepu, a jego reklamacja jest oczywista, to nie ma bata i trzeba coś z tym zrobić.

Stąd też wspaniałe Tesco pozwala sobie na maksymalne rozciągnięcie procedury w czasie: najpierw dobry kwadrans (dwa formularze, dwa zestawy podpisów, dwa esemesy), a później informacja: "do reklamacji ustosunkujemy się do 11 lutego 2013 roku".
Moim zdaniem to ewidentnie zniechęcanie klienta: najpierw pseudo-procedura (dane osobowe, jakieś esemesy z Czeskiej Republiki), później dwie kartki formatu A4 (pewnie jakbym zgubił, nie mógłbym liczyć na zwrot kasy za przeterminowany towar), a na koniec: zapraszamy do Tesco jeszcze raz, tym razem po odbiór twoich pieniędzy za zepsutą żywność

Jasne, można byłoby sprawę załatwić od ręki, bo przecież trudniej o bardziej oczywistą oczywistość jak sprzedaż nieświeżego produktu żywnościowego -- ale wówczas Tesco nie miałoby procedur (w których zapewne jest liderem -- wskazują na to m.in. liczne nagrody, np. "Laur klienta 2011" oraz kolejny Laur klienta w 2012 roku oraz „Dobra Marka 2012 – Jakość, Zaufanie, Renoma”

No i -- nie owijajmy w bawełnę -- zawsze jest szansa, że klient reklamujący zniechęci się, będzie mu szkoda czasu, nie wróci po swoją kasę -- co dla Tesco oznacza czysty zysk.
Ja na szczęście mam niedaleko i mogę się tam właściwie przejść w każdej chwili, więc jeśli dostanę wezwanie -- pójdę tam jeszcze raz, pewnie odstoję swoje i odbiorę moje 13,98; na szczęście też mam dziś kolejny kwadrans i mogę to wszystko opisać. 

Komentarze (31)
PolakPotrafi... raczej nie... Konstytucyjnie prorodzinne...

Komentarze

2013-01-28 22:34:11 | 31.6.244.* | Nottenick
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [2]
A tak z innej beczki. Czy sprzedawcy grozi jakas sankcja za sprzedaz
przeterminowanych produktow spozywczych? Czy jedyna uciazliwosc dla Tesco to ze w
ostatecznosci beda musieli zwrocic pieniadze klientom za przeterminowane produkty? skomentuj
2013-01-28 22:41:22 | 83.21.135.* | konsument
Pod tym kątem lepiej rozwiązali to w Kauflandzie. W przypadku znalezienia
przeterminowanego produktu otrzymujesz 5 zł dziennie w formie bonu towarowego. Przy
dwóch produktach, warto to rozdzielić na dwa dni :) skomentuj
2013-01-28 22:41:57 | 31.6.135.* | Liwiusz
Ojej, nie po to inwestowali w system za grube dziesiątki tysięcy złotych, aby potem
jakiś sprzedawczyna dokonywał zwrotu "poza systemem". Porządek musi być, a prezes
musi wiedzieć o wszystkim. Założę się, że z dokładnością do trzech metrów wiedzą ile
srajtaśmy zużywają pracownicy w służbowych sraczach. skomentuj
2013-01-28 23:18:56 | *.*.*.* | infolinka
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [1]
Olgierdzie, fajny przypadek Ciebie spotkał, bo w powietrzu czuję co najmniej kilka
ciekawych wątków odnośnie zarządzania danymi i optymalizacją kosztów. Odpowiedzi na
pytanie: dlaczego tak wygląda procedura reklamacyjna, należało by zacząć szukać w
ustaleniu miejsca tj. kraju z którego prowadzona jest obsługa klienta
posprzedażowego. Kolejne pytania nasuną się same.
Pozdrawiam :) skomentuj
2013-01-28 23:24:24 | 85.222.12.* | myosotis
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [0]
Jestem zdziwiona, ponieważ zdarzyło mi się oddawać przeterminowany towar w Tesco w
Warszawie, w tym miesiącu, i wyglądało to zupełnie inaczej. Sprawa była załatwiona od
ręki, kartka A4 wydrukowana po podaniu tylko imienia i nazwiska, i było to
potwierdzenie odbioru gotówki do podpisu. Nic więcej. Tak samo się dzieje, gdy chce
się po prostu oddać towar - bo jest taka możliwość w ciągu iluś dni po zakupie.
Tak jakby w moim przypadku wdrożona była inna procedura. A może uznano, że można to
załatwić z innego paragrafu, innej ustawy? skomentuj
2013-01-29 03:20:48 | 164.127.211.* | GŁUPI JASIO ZE WSI
OLGIERDZIE - Mośki będący właścicielami Tesco zobaczyły, że przyszedł do nich prawnik czyli kompletny idiota !!! [0]
A w takim przypadku obowiązują procedury dla idiotów. U Mnie na wsi jest Tesco i
kiedy kupiłem u nich parę butów gdzie w obydwu butach były lewe sznurowadła, to od
ręki oddali Mi kasę i jeszcze dali gratis czteropak piwa Żywiec.

Ale kiedy zobaczyli idiotę, to wszczęli procedurę dla idiotów.

Pamiętaj - po buciki do miasta, po rozum na wieś,

Pozdrowienia,
GŁUPI JASIO ZE WSI skomentuj
2013-01-29 03:25:34 | 164.127.211.* | GŁUPI JASIO ZE WSI
INFOLINAK CZYLI GŁUPIE KASISKO !!!

Ja widzę, że Ty także jesteś kretynką do potęgi. I podobnie dla dla Olgierda, dla
Ciebie Polska Język To Trudna Język.

Ucz się dziecino, bo lata płyną. Pamiętaj - Non Scholae Set Etiam Discimus.

Pozdrowienia dla kretynek,
GŁUPI JASIO ZE WSI skomentuj
2013-01-29 08:23:13 | *.*.*.* | Iwo Fisz
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [0]
Procedura rzecz święta, jak widać nie tylko w banku. Swego czasu zdarzyło mi się
negocjować z koszty wysyłki towaru w sklepie internetowym - miał być on wyższy o 5
złotych niż podano przy kupowaniu towaru. Procedura pochłonęła ok. 40 maili (z obu
stron) i trwała 2 tygodnie. Moim problemem zajął się specjalista ds. kontaktów z
klientem, manager sprzedaży, a na końcu kierownik działu handlowego. Sama
przyjemność. skomentuj
2013-01-29 08:46:58 | 94.40.29.* | ITo
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [7]
Olgierd, a co sądzisz o informacjach nagminnie spotykanych w małych sklepikach
"płatność karta tylko powyżej 10 pln". Czy to nie podpada pod paragraf "próba
wyłudzenia"? skomentuj
2013-01-29 09:54:52 | 78.8.187.* | Twicki
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [0]
Hola Hola, składając reklamację nie ma obowiązku podawania jakichkolwiek danych
osobowych, warto to wiedzieć, aby później Wasze dane nie latały w bazach pt. "można
tam wysłać reklamę" skomentuj
2013-01-29 10:02:54 | *.*.*.* | olgierd
@Nottenick: jeśli wyrządzi szkodę (np. się zatrujesz), to można szukać szczęścia w
normalnej odpowiedzialności deliktowej -- art. 415 kc. Czy coś na polu prawa karnego
-- nie wiem, nie znam się na tym (i już nawet przestaję udawać, że mógłbym się znać).
Natomiast oczywiście procedura reklamacyjna jest uproszczeniem dochodzenia swego (z
punktu widzenia klienta) -- aczkolwiek prowadzi do tego samego punktu wyjścia, do
którego prowadziłaby Wielka Sprawa w Sądzie na Dwa Lata.

@myosotis: być może Tesco przyjmuje "po prostu" zwroty (bo może, ale nie musi) i
wówczas nie wszczyna tej całej procedury. Natomiast na pewno w sobotę, zwracając
przeterminowany towar w sklepie Tesco (Wrocław, Magnolia) spotkałem się właśnie z
czymś takim. Innego przepisu na to nie widzę -- to jest po prostu niezgodność towaru
z umową. W tym przypadku krzycząca i bezdyskusyjna ;-)

@ITo: nie podpada, ale nie o tym jest ten tekst. O tym, o co pytasz, pisałem prawie 5
lat temu
(http://olgierd.bblog.pl/wpis,obowiazek;przyjecia;platnosci;karta;platnicza,11639.htm
l) ale od razu mówię, że dziś troszkę zmieniły się przepisy -- a i ja mam chyba nieco
inne zdanie, niż wówczas ;-)

@Anzelm: spadaj. skomentuj
2013-01-29 10:05:26 | *.*.*.* | olgierd
@Twicki: nie ma obowiązku w sensie ustawowym. Natomiast ta procedura obejmuje taką
czynność -- jest to tryb "nie ma obowiązku, ale inaczej niedasię".

Z punktu widzenia np. usługodawcy internetowego takie podejście jest jak najbardziej
prawidłowe (nie ma obowiązku, ale jak nie podasz pewnych danych i nie wyrazisz
pewnych zgód, to nie dostaniesz usługi), natomiast chyba masz rację -- procedura
reklamacji nieświeżego produktu spożywczego w Tesco nie powinna obejmować powinności
podania swoich danych przez klienta. skomentuj
2013-01-29 11:12:40 | 83.9.54.* | Piotr R.
Ciekawe czy w takiej sytuacji (konieczność podawania danych) i płatności kartą nie
przeszedł by chargeback. skomentuj
2013-01-29 12:02:18 | *.*.*.* | olgierd
raczej nie -- warunkiem skorzystania z obciążenia zwrotnego jest wyczerpanie drogi
reklamacyjnej u sprzedawcy; bank zaś nie odpowiada za u*********** procedury
reklamacyjnej w Tesco (ani w jakimkolwiek innym sklepie czy usługodawcy) skomentuj
2013-01-29 12:28:32 | 78.133.198.* | Przyrodnik
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [3]
Może kwestia tego jakie to Tesco? Czy extra, express czy supermarket. I czy sklep
jest franczyzą? Tak sobie gdybam bo ja też zwracałem (a moze że zwracałem a nie
reklamowałem) i wymiana była towar za pieniadze. skomentuj
2013-01-29 12:35:51 | *.*.*.* | olgierd
No to "moje" Tesco to takie wielkohektarowe. Gospodarka intensywna. Mam też niedaleko
domu Tesco średniej wielkości, ale akurat tamtym razem tam nie trafiłem :) skomentuj
2013-01-29 12:49:45 | 164.127.137.* | Nottenick
@Olgierd: Chodzilo mi o to, czy nie byloby korzystniej dla sklepu oddac pieniadze od
reki niz wystawiac klientowi potwierdzenie "SPRZEDALISMY PRZETERMINOWANY ARTYKUL
SPOZYWCZY". Skoro sklepowi nie grozi zadna sankcja za sprzedawanie zepsutej,
przeterminowanej zywnosci i jest to calkowicie legalny proceder to faktycznie, moga
sie bawic w takie procedury. skomentuj
2013-01-29 13:33:37 | 89.78.182.* | Osiatyńska
W jakim my kraju żyjemy???????????? Nie dośc , że chcieli nas otruć to jeszcze tyle
czasu trzeba stracić na tzw. reklamacje.
W żadnym innym kraju coś takiego by nie przeszło.
Byłam kiedyś świadkiem jak panienka w macro cash and carry metkowała : na metkę ze
stara data przydatności naklejała nową. Zrobiłam drakę i jak ludzie zaczęli się
zatrzymywać szybko uciekła na zaplecze. Później w trójkę za szyby obserwowały mnie.
CO TO ZA KRAJ W KTÓRYM BARDZIEJ MARTWIA SIĘ O STULETNIE ZWŁOKI NIŻ O DZIECI W BIEDZIE
ŻYJĄCE!!!!
KIEDY MY SIĘ OPAMIĘTAMY I WYRZUCIMY Z TEGO KRAJU HIPERMAKETY, KTÓRE ZATRUDNIAJĄ
POLAKÓW ZA ŚMIECIOWE PENSJE A PODATKI ODPROWADZAJĄ W SWOICH KRAJACH.
JESTESMU U SIEBIE MURZYNAMI , NICZYM WIĘCEJ
Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących. skomentuj
2013-01-29 16:03:55 | 31.175.207.* | GŁUPI JASIO ZE WSI
OSIATYŃSKA - TY TAKŻE JESTEŚ KOMUNISTYCZNYM DEBILEM !!! [0]
Co ma znaczyć ta forma MY??? Ilu Wasz tam jest towarzyszu??? A żyjecie w takim
kraju na jaki sobie żeście zasłużyli. Wiedz, że Goje sa po to aby pracować na Mośków
- Naród Wybrany.

Jest Naród Wybrany, więc musi też być Naród Dymany.

U Mnie na wsi wszyscy zajadają pyszne świniaki karmione NATURALNĄ paszą hodowaną bez
sytetycznych nawozów.

A Wy miastowe żryjcie te świństwa, które Wam sprzedają Mośki w hipermarketach.

Pozdrowienia dla Mośków, a Goje marsz do roboty,
GŁUPI JASIO ZE WSI

p.s. Słuchajcie dalej wypocin tych kretynów zwanych prawnikami. skomentuj
2013-01-29 17:16:43 | 81.133.1.* | varg
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [4]
@olgierd

Tak własnie dziala system zarządzania jakością zgodny z serią ISO 9000: procedury
muszą być udokumentowane i przestrzegane, a działania podjęte po reklamacji musza być
zgodne z procedurą a cały przebieg musi być zapisany (w tym podjęte decyzje, podstawy
itp) celem późniejszej analizy.

Tak więc pracownica nie może ci zwrócić pieniędzy za nieświeży towar - musi
udokumentować zajście takiego zdarzenia aby można było je później wyeliminować (w
skrócie: jak są zdarzenia nieświeżego towaru - to w wyniku analizy danych powinno im
wyjść że np. należy poprawić procedury przeglądu półek).

Nie podoba się? Unikaj miejsc gdzie wprowadzono ISO 900x :) skomentuj
2013-01-29 19:38:47 | *.*.*.* | olgierd
Ale czy procedura nie mogłaby mówić: w oczywistych sprawach -- "wykonać! nie
rezonować!"? skomentuj
2013-01-29 23:54:02 | 86.152.150.* | varg
Nie mogłaby, bo celem prcedur wg w/w standardów jest min. wyeliminowanie problemu
pierwotnego (czyli w tym wypadku tego, że na półkach był nieświeży towar). A do tego
trzeba ustalić jak i kiedy się on na nich znalazł - więc informacje kiedy nastąpił
zakup mogą być ważne. Dalej pewnie idzie zgodnie z ogólną procedurą rozpatrywania
reklamacji... skomentuj
2013-01-30 11:38:09 | 83.23.248.* | mall-bez-loginu
Do reklamacji niezbędny jest rachunek. Tam jest data wystąpienia zdarzenia. Wynika z
tego, że Tesco raczej przerzuca pracę do wykonania po swojej stronie (tj.
dokumentowanie zdarzenia) na klienta.
Skoro tak to klient powinien domagać się nie tylko zwrotu $ za towar ale też zapłaty
za pracę wykonaną na rzecz Tesco :P skomentuj
2013-01-30 12:42:33 | *.*.*.* | olgierd
Zaraz, zaraz, nadal nie rozumiem co ma wyeliminowanie problemu pierwotnego z tym, że
reklamujący klient musi wrócić do Tesco po zwrot pieniędzy zapłaconych za
przeterminowany produkt żywnościowy? Będą chodzić między półkami i porównywać to, co
zwróciłem, z tym, co zostało? ;-)

Bo jeśli jestem w stanie zrozumieć to, że rzecz trzeba było udokumentować, to chodzi
mi zdecydowanie o to, że nie dostałem zwrotu kasy od ręki. Myślę, że to nie ma nic
wspólnego z owymi procedurami jakościowymi. skomentuj
2013-01-30 20:53:56 | 85.222.64.* | bibong
Ta niezgodność towaru z umową wcale nie jest taka krzycząca i bezdyskusyjna - w końcu
widziały gały, co brały. Poza tym, co znaczy przeterminowany? Na opakowaniu było
"należy spożyć do..." czy "najlepiej spożyć do.."? Jeśli pierwsze, to kupiłeś towar
nie do spożycia, ale do innych celów. Jeśli drugie, to mogłeś go po prostu spożyć
gorzej niż najlepiej. skomentuj
2013-02-26 14:40:03 | *.*.*.* | olgierd
Widziały co brały, owszem -- pewnie teraz się nauczę czytać daty ważności jak będę
brał każdy towar z półki (więc zakupy będą mi zabierać parę minut więcej).

Ale najlepsze, że Tesco miało się ustosunkować do 11 lutego... mamy 26 lutego i
odpowiedzi brak. To się nazywa obsługa klienta w Tesco. skomentuj
2013-05-09 12:11:34 | 83.26.130.* | katjusha28
w ubieglym roku kupilam chleb razowy krojony w Tesco - po otworzeniu opakowania
okazało się, że kromki sa pokryte plesnią - wrocilam do sklepu - oddali 3 zł ...
wczoraj kupilam ten ze sam chleb - wazny do jutra, zjadlam 2 kanapki, bez ogladania
kromek ... maz sie wzial za kolejne 2 i okazalo sie, ze caly chleb ma plamki plesni,
masakra, dodam, ze jestem w ciazy ide dzis zrobic afere pewnie date przebili skomentuj
2013-09-12 15:04:39 | *.*.*.* | annakalina
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [0]
Ja do tej pory nie miałam problemów z reklamacją w Tesco, ale też nie zdarzyło mi się
kupić czegoś po terminie, bo patrzę na daty. Wiem, że niestety potrafią wystawić
nieświeży towar na sam wierzch i liczyć, że klient się nie zorientuje. skomentuj
2014-01-04 10:19:32 | 109.207.48.* | BBKing
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [0]
To ja napiszę, jak to wygląda z drugiej strony lady. Pracownik punktu obsługi klienta
ma obowiązek spisania reklamacji i wpisania terminu rozpatrzenia ale przecież jest
możliwość uznania reklamacji przed wpisanym terminem a w oczywistych sprawach od
ręki. Niestety generalnie nie może podjąć takiej decyzji samodzielnie - wymagana jest
zgoda przełożonego. Jeśli przełożony jest właściwą osobą na właściwym stanowisku
(czytaj normalną) to daje pracownikowi wolną rękę w przypadku takich dupereli i post
factum przyklepuje sprawę swoim podpisem. Wtedy zarówno klient jak i pracownik nie
traci dwukrotnie czasu na zajmowanie się tą samą sprawą i wszyscy są zadowoleni.
Niestety bardzo często przełożony uważa taki sposób postępowania za niedopuszczalny i
każe pracownikowi czołgać klienta w oczywistej sprawie. Powód jest tyleż idiotyczny
co i zrozumiały - sklep ma nierealny target na łączną kwotę zwrotów gotówki w
miesiącu, który to wyczerpuje się w zasadzie po tygodniu i kierownik działu obsługi
klienta musi się gęsto tłumaczyć kierownikowi placówki. Przez ponad rok pracowałem
własnie w tesco jako pracownik punktu obsługi klienta i generalnie miałem
przechlapane u przełożonych za rozpatrywanie od ręki takich oczywistych spraw. Żeby
było ciekawiej, audytorzy (to takie latawce jeżdżące od sklepu do sklepu i
sprawdzające zgodność postępowania w poszczególnych działach z procedurami) nigdy nie
zakwestionowali mojego postępowania a pytani wprost czy tak mogę robić odpowiadali że
tak :) Druga ciekawostka - klient może na stronie tesco napisać maila ze skargą na
sposób obsługi w danej placówce, taka skarga ZAWSZE jest tej placówce przekazywana i
jest pilnowane przez centralę, czy została wysłana odpowiedź do klienta. Inna sprawa,
że z tej odpowiedzi w zasadzie nic nie wynika ale można się pośmiać i dla zabawy
drążyć temat dalej. Dzięki temu w sprawę przeterminowanej konserwy za 3 złote można
zaangażować kilka szczebli organizacji co daje możliwość wykonania dobrej, nikomu
niepotrzebnej roboty :) BTW ktoś w komentarzu napisał, że dokumentowanie zdarzeń jest
przydatne do analizy w celu poprawy jakości funkcjonowania sklepów - proszę w takie
bajki nie wierzyć, sposób przetwarzania danych pracowicie zbieranych z kilkuset
placówek uniemożliwia efektywną analizę przez centralę - 95% tej pary idzie w
gwizdek. skomentuj
2014-01-06 18:58:15 | *.*.*.* | najlepszeprezenty.com.pl
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [0]
pozdrowienia :) skomentuj
2014-01-10 18:31:54 | 46.238.214.* | greebo
Re: Uciążliwe i biurokratyczne procedury reklamacyjne w Tesco [0]
Osobiście chodzę do tego żałosnego markeciku, tylko wtedy kiedy nie mam już innego
wyjścia. 'Tęgie inaczej' głowy zastanawiają się, skąd niechęć klientów i spadek
obrotów (i przychodów):

- pewnie się klientom nie podoba nasza elewacja! - zastanawiają się PijaRowi geniusze
- "elewację wyłożymy drewnianymi panelami z czapy, a do starego loga dołożymy napis
EXTRA!"

Niestety nie zadziałało... Geniusze głowią się dalej:

- pewnie się klientom nie podoba wnętrze sklepiku! - zastanawiają się zachwyceni
poprzednim pomysłem PijaRowi geniusze - "na środku sklepu, gdzieś między pieluchami,
karmą dla zwierząt, a wewnętrzną piekarnio-bistro-mięsnym-barem, ustawimy wieszaki na
odzież, oraz budy w charakterze przebieralni!"

Po raz kolejny nie zadziałało, co połączone oczywiście z przyklaskiem i zachwytem
różnej maści jakże potrzebnych prezesików, dało solidną premię tęgim głową. Poczucie
dobrze spełnionego obowiązku wobec jakże wielce wk...ego klienta, który chcąc kupić
pojedynczą gumę do żucia, musi odstać conajmniej pół godziny do jedynej otwartej (na
około 60 stanowisk kasowych) kasy, wprawiło zarząd w zachwyt.

Tyle w tym temacie.
Jeśli coś się zmieni, to zapewne nie dam Wam znać jako pierwszy. Szyld Tesco omijam
szerokim łukiem. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]