Dawno nie było nic o wrocławskiej karcie miejskiej swojsko zwanej Urbancard ;-)
Czas zatem wrócić do kwestii zasad przetwarzania -- albo ściśle: bałaganu w przetwarzaniu danych osobowych posiadaczy Urbankarty (na temat zwrócił mi jakiś czas temu uwagę kol. Michał Kluska z teamu "Co w Prawie Piszczy", zdaje się, że miał coś o tym pisać -- ale że nie pisze, a mnie się ten projekt ogólnie nie podoba, to pozwolę sobie zajumać pomysła).
Prawdą jest, że od ostatniego razu jak pisałem o danych osobowych pasażerów posługujących się kartą miejską wiele się zmieniło. Przede wszystkim zmienił się internetowy formularz wnioskowania o kartę, zdaje się, że zmienia się także formularz papierowy (obecny plik nazywa się wniosekfinal3.pdf, więc jak rozumiem takich finałów było wcześniej troszkę więcej).
W przypadku e-wniosku sprawa jest prosta i klarowna:

Wnioskujący musi (czerwona gwiazdka oznacza "pola wymagane") podać imię i nazwisko, adres poczty elektronicznej oraz ten nieszczęsny PESEL -- załadować zdjęcie -- oraz zgodnie z oświadczeniem, które rozwija się po kliknięciu w "kliknij aby przeczytać informacje") wyrazić zgodę w tymże samym zakresie dla różnych celów (m.in. wydania karty, realizacji uprawnień reklamacyjnych oraz personalizacji karty). Trochę dużo, bo nadal uważam, że każdy powinien mieć prawo do anonimowej podróży, więc z adekwatnością coś jest na rzeczy (jeśli nie chcę biletu ulgowego i nie przewiduję gubienia karty i odzyskiwania kasy -- nadal przecież mogę kupić całkowicie anonimowy kartonik!), jednak od strony formalnej wszystko gra.
Przerąbane mają jednak pasażerowie, którzy decydują się na złożenie wniosku o kartę na papierze (tu jego kluczowy fragment):

Podstawowa sprawa: tu gwiazdka oznacza "pola nieobowiązkowe do wypełnienia" (dopisek na dole formularza, nie zmieścił się na zrzucie) -- zatem wnioskując o kartę miejską w ten sposób nie muszę wprawdzie podawać adresu email, w zasadzie muszę jednak podać pełen adres zamieszkania.
Zgodnie z pouczeniem (pkt 5) celem przetwarzania danych osobowych jak: adres zamieszkania (ale i numer telefonu czy adres email, które to dane są jednak przecież nieobowiązkowe) jest "poinformowanie o wydaniu URBANCARD Wrocławskiej Karty Miejskiej lub przekazanie informacji o brakach lub błędach we wniosku o wydanie karty ,a także innych informacji istotnych dla użytkownika związanych z korzystaniem z URBANCARD Wrocławskiej Karty Miejskiej". Dalsze wyjaśnienie znajdujemy w dalszej części wyjaśnień, gdzie pisze się, że podanie danych jest warunkiem "przekazania telefonicznie, elektronicznie lub listownie" informacji o błędach w złożonym wniosku.
Interesujące: dokładnie identyczny cel przetwarzania tych danych określony jest we wniosku online, jednak mimo to -- nie ma potrzeby wpisywać tam swojego adresu zamieszkania.
Nie mam pojęcia dlaczego użytkownik wnioskujący o Wrocławską Kartę Miejską w formie papierowej musi podać także swój adres zamieszkania, i to -- skoro zgodnie z informacją przekazanie informacji o błędzie może nastąpić także telefonicznie czy listelem -- nawet jeśli wolałby, żeby skontaktowano się z nim za pomocą poczty elektronicznej. Wydaje mi się, że niezależnie od sposobu pozyskania tych danych, nasze prawa powinny być identyczne -- tymczasem Urbankarta ewidentnie dyskryminuje osoby, które nie chcą albo nie mogą złożyć wniosku via internet (i odstać później swojego w biurze obsługi klienta).
(Na marginesie: wydaje mi się, że w punktach przyjmowania tych papierów bada się wstępnie wniosek, właśnie w celu wyłuskania nieprawidłowo wypełnionych -- o co więc chodzi?





Jak to po co PESEL? A w jaki sposób zidentyfikujesz który Krzysztof Kowalski ma prawo
korzystać z karty? Ludzi o takim imieniu i nazwisku może być jak psów. A jak rodzice
są dowcipni w kwestii wyboru imiona dla dzieci, kilku może mieszkać nawet pod tym
samym adresem. Więc PESEL jak najbardziej. Za to adres zamieszkania jak najbardziej
zbędny. skomentuj
A mnie najbardziej ciekawią ulgi dla kombatantów. Czy łapią się na to żołnierze z
Afganistanu czy innego Iraku którzy wrócą na np święta do domu? Wszak opuszczając
wojnę przestają być kombatantami. A może to na wypadek wojny? skomentuj
Odwiedziłem dziś stronę Grouponu, wpisałem swój mail i kliknąłem "pokaż ofertę" czy
jakoś tak ;) Tymczasem Groupon uznał, że w ten sposób zgadzam się na wysyłanie do
mnie newslettera i od razu zasypał mnie spamem :( czy to zgodne z prawem?
pozdrawiam i gratuluję świetnej strony
"Drogi użytkowniku z miasta Warszawa,
Wyraziłeś zgodę na otrzymywanie newslettera Groupon.pl z miasta Warszawa na adres
email: wasilewski.ego@gmail.com.
Gratulacje! Teraz będziesz informowana/ny o wszystkich nowych ofertach w Twoim
mieście." skomentuj
wpisując tam moje imię i nazwisko długopisem. Nikt nie sprawdza tego napisu z
dokumentem.
Więc?
@Wasyl2: zależy o czym ten newsletter jest. Jeśli to informacje o tej usłudze tylko
(najlepiej jakieś techniczne, organizacyjne), to w sumie jest niby OK. Ale jeśli
newsletter to po prostu reklamy, to niedobrze. skomentuj
publikacji na blogu ale z przyczyn niezależnych nie dałem rady opublikować nic
konkretnego. Ale ciesze się, że ten temat wypłynął. Pozdrawiam skomentuj
zgodę....", nie mam zaznaczonych żadnych newsletterów. W stopce spamu jest napis że
to zgodnie z regulaminem i jak tu z takimi walczyć... skomentuj
W sierpniu chciałam złożyć wniosek o tą nieszczęsną kartę na Rynku. Nie chcieli mi
przyjąć wniosku, bo wpisałam adres inny niż miałam na dowodzie, którego w ogóle
okazania zażądano przy składaniu wniosku...
Szkoda słów. skomentuj
UrbanCard. skomentuj