Mosiński bloger, któremu niecałe pół roku temu -- oczywiście z art. 212 kk -- zakazali pisania bloga może spać spokojnie: w apelacji został uniewinniony od większości zarzutów, a tam, gdzie go nie uwolniono -- zmienił mu kwalifikację i umorzył postępowanie ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.
To dobrze: przede wszystkim Łukasz Kasprowicz nie będzie musiał wystawiać swojego komputera na Allegro (przypomnijmy, że w drakońskim wyroku I instancji wlepili mu roczny zakaz wykonywania zawodu dziennikarza). Poza tym zawsze trzeba się cieszyć, jeśli złe i głupie prawo -- a przecież art. 212 kodeksu karnego jest zły i głupi -- po raz kolejny nie spełni swojego zadania.
Sąd wyszedł ze stanowiska, że oskarżony bloger -- bardzo zaangażowany w życie lokalne -- korzystał w ten sposób z prawa do krytykowania poczynań władz swojej gminy, zaś negatywna ocena władz publicznych może być czasem błędna, jednak osoby poddane krytyce muszą być uodpornione nawet na błędną i niesłuszną krytykę.
Tu 100% zgody, nie ma się co dziwić zatem, że wyrok zdecydowanie mnie cieszy -- natomiast dziwi mnie nieco przywoływane przez prasę zdanie, które sąd miał rzekomo wyrazić w ustnym uzasadnieniu.
Oto miało tam paść sformułowanie, że blogerzy mogą używać ostrzejszego języka, bo "jest oczywiste, że jak ktoś chce, w sposób prosty, zachęcić innych do czytania jego komentarzy, może w tym celu posunąć się do używania sformułowań dobitnych czy szokujących". Dziwi mnie to o tyle, że: albo ostrego języka powinien móc używać każdy, nie tylko bloger (bo niby dlaczego właśnie bloger ma mieć jakiegoś rodzaju "immunitet twórczy"? przecież to nie satyra ani kabaret!) -- albo też sąd w ogóle nie powinien formułować takich tez forujących jedną z form wyrazu.
(Co ciekawe równocześnie w dwóch przypadkach takiego ostrego języka -- to właśnie ta zmiana kwalifikacji z art. 212 kk (pomówienie) na art. 216 kk (znieważenie) -- Sąd Okręgowy wyszedł z założenia, że użyte słowa mogły narazić burmistrzynię Mosiny na utratę dobrego imienia, jednak właśnie w tym zakresie postępowanie umorzył.)
Pokrzywdzona i oburzona wyrokiem (sygn. akt IV Ka 266/11) "bo sąd daje zgodę na prostactwo, chamstwo i łobuzerię dziennikarską. Nie można bezkarnie kogoś obrzucać inwektywami" burmistrzyni zapowiada wniesienie kasacji. Ma takie prawo, jednak sądzę, że lepiej będzie, jeśli weźmie sobie do serca zdanie o krytyce władz.
PS na zdjęciu młoda żabka. Można pocałować, może się zmieni w piękną opinię o naszych polskich municypałkach.





Dla mnie ten wyro to trochę kpina z normalnych praw przysługujących każdemu,
niezależnie od tego czy jest osobą pełniącą funkcje publiczne czy nie. Sąd
stwierdził, że nazwanie kogoś "esbeckim pomiotem" i "tapirowanym kundlem" w środkach
masowego przekazu jest ok i osobie wypisującej takie rzeczy nie należy nic zrobić...
Porażka... skomentuj
Ale generalnie mimo wszystko nie zgadzam się z powyższym komentarzem. "Coś zrobić" to
niekoniecznie prowadzić do sądu karnego i zakazywać pisania artykułów. skomentuj
Zakaz pisania (wykonywania zawodu) to była przesada, ale umorzenie za takie
określenia, które nie odnoszą się w żaden sposób do działania tej pani, nie powinno
mieć miejsca. skomentuj
też zwróciłem uwagę na to zdanie. ciekawe czy faktycznie padło. może narodzi się
jakieś nowe przysłowie w stylu co wolno wojewodzie... (na razie nie mam żadnych
mądrych rymów, jedynie "co wolno blogerowi, nie się każdy nad tym głowi"). ale jest
jeszcze jedno pytanie: a kto to jest bloger? skomentuj
pisanego przez SSR ;-) skomentuj
Zanim dołączyłem do pochodu "free bloger" czy też którejś z grup twarzoksiążkowych
poczytałem sobie twórczość wzmiankowanego. Żeby być dziennikarzem nie wystarczy
zarejestrować w sądzie swojego bloga, wydrukować na "plujce" legitymację i samemu ją
sobie podpisać. Przydało by się przynajmniej ogarnąć w miarę warsztat, o takich
dyrdymałach jak weryfikacja źródeł itp nie wspomnę.
Uwadze chyba większości uszło również to, że ten pan jest RADNYM tej gminy więc nie
powinno się go stawiać na równi z obywatelem ot wyrażającym swą opinię. Ma znacznie
większe możliwości do prowadzenia polityki, czy też sprawowania kontroli władzy więc
najpierw powinien wyczerpać tą drogę. Z lektury bloga wynika raczej że po prostu nie
wie jak się to robi. skomentuj
czy inny ?
jest też http://summumius.wordpress.com - całkiem ciekawy ostatni post mają :)) skomentuj
porachunków politycznych powinno następować w sądzie karnym?
@piotr: mam na myśli Sub Iudice. Tego drugiego nie znałem -- popatrzę. skomentuj
Ale zdanie "Władza musi ścierpieć nawet ostrą i błędną krytykę" wydaje mi się w TYM
przypadku bardzo niesprawiedliwe. Mogę nawet przeboleć rozgrzeszanie dziennikarzy za
publikowanie nieweryfikowanych farfocli (aczkolwiek z trudem) ale przykładanie tej
reguły do politycznej napieprzanki, tyle że wyrażonej blogiem to dla mnie pomyłka. skomentuj
@kravietz6 - ostatnio sub-iudice troszkę mnie nudzi, może to przez poglądy autora o
doręczeniach, a co summum to racja, racja :)
- całkiem ciekawy - ale sam temat taki jest :) skomentuj
akcie oskarżenia. Radnym zostałem półtora roku po tym jak burmistrzyni wytoczyła mi
proces. to tyle. skomentuj