O interesującym wyroku Sądu Najwyższego pisze dzisiejsza "Rzepa": właściciel komputera podłączonego do sieci nie odpowiada za coś, co zostało uczynione przy pomocy jego sprzętu -- nie musi więc, co za tym idzie, kontrolować dostępu do komputera (wyrok z 8 lipca 2011 r., sygn. akt IV CSK 665/10).
Sprawa dotyczy internauty, który pozwał jakiś urząd miasta za to, że ktoś, korzystając z komputera będącego własnością lokalnego ośrodka sportowego -- co udało się ustalić policji na podstawie adresu IP -- zamieścił w sieci obraźliwe komentarze poświęcone jego osobie, w tym ujawniając jego nazwisko. Nazwiska autora komentarza ustalić się nie dało, bowiem komputer nie był w żaden sposób zabezpieczony, przez co praktycznie każdy mógł z niego korzystać.
Na to powód zażądał od miasta (jako organu prowadzącego placówkę) zadośćuczynienia na cele charytatywne i przeprosin, zarzucając -- jak wnoszę z przytaczanych przez "Rzepę" wypowiedzi pełnomocnika powoda -- naruszenie prywatności i dobrego imienia internauty, zaś wina miała polegać na tym, że sprzęt nie został w żaden sposób zabezpieczony przed dostępem postronnych osób. A zatem -- skoro nie można ustalić bezpośredniego sprawcy -- to odpowiedzialność spoczywa na właścicielu sprzętu.
W obu instancjach (okręg i apelacja) stanowiska powoda w ogóle nie podzielono: sądy stanęły na stanowisku, że istotą internetu i dyskusji prowadzonych w sieci jest pewne przejaskrawienie, co wyklucza naruszenie dóbr osobistych uczestnika takiej dyskusji; równocześnie portal usunął obraźliwe komentarze natychmiast po zgłoszeniu (kłania się art. 14 UoŚUDE).
Stanowisko to częściowo podzielił Sąd Najwyższy (to się mec. Giertych zdziwi): nikt (usługodawca, właściciel sprzętu) nie ma obowiązku kontrolować tego, kto -- korzystając z anonimowości internetu (z której korzystał też powód) -- dokonuje wpisów, natomiast ewentualna odpowiedzialność ogranicza się właśnie do owego art. 14 UoŚUDE. Natomiast za naruszenie dóbr osobistych poprzez rozpowszechnione treści w pierwszym rzędzie odpowiada oczywiście autor posta, zaś z winy organizacyjnej (której jak rozumiem SN nie zamierzał przypisać urzędowi) można co najwyżej żądać zapłaty odszkodowania (art. 415 kc), ale nie przeprosin.
Tak czy inaczej to chyba ciekawe orzeczenie, o którym powinni poczytać nie tylko żądający głów właściciela każdego forum internetowego, gdzie napisano coś o jego pryncypale, ale i ci, którzy uważają, że nawet jeśli nie capnie się bezpośredniego sprawcy, to można ścigać właściciela narzędzi.
PS warto zwrócić uwagę na relację w "Gazecie Prawnej", gdzie podkreśla się to, że zdaniem Sądu Najwyższego ujawnienie nazwiska osoby, która występowała pod pseudonimem, nie jest naruszeniem jej dóbr osobistych. Nie dość, że to dziwny pogląd, to jeszcze mam wrażenie, że "Prawna" opisuje całkiem inną sprawę...




Hmm.. W takim razie wystarczy zostawic otwarte wifi (niezabezpieczony sprzet) i mozna
spokojnie lamac prawo (np. sciagajac muzyke albo inne tego typu rzeczy). Zawsze mozna
powiedziec ze to ktos inny i po sprawie. Troche bez sensu wg. mnie... skomentuj
udostępnianym WiFi np w pubie w UK - bodajże grzywna albo odpowiedzialność
odszkodowawcza udostępniającego.
Nie chcę wszczynać flame'u o wizjach wolności / anonimowości / anarchii w sieci, ale
jakbym zostawił samochód z kluczykami w stacyjce a potem wsiadłby do niego dzieciak i
coś sobie zrobił; czy też "skorzystałby" jakiś pijany jegomość to żywię mniemanie że
po pupie od Wymiaru bym dostał. skomentuj
wystarczająco dobrze. Nie będąc informatykiem, tak jak większość użytkowników, mam
bardzo ograniczone możliwości w tym zakresie. Gdyby winę przypisywać właścicielowi,
nie mógł bym w zasadzie korzystać z komputera bez obaw. skomentuj
napisac ze jestes wlascicielem wypozyczalni samochodow. I ty jako wlasciciel zostje
pociagniety do tego ze pasazer samochodu ktory ktos pozyczyl wyskoczyl na swiatlach i
zarysowal inny samochod. skomentuj
koncerny medialne raczej to drugie beda probowaly osiagnac ;) skomentuj
Na necie dostępne programy do łamania zabezpieczeń wifi. Byłoby IDIOTYZMEM karać
kogoś tylko dlatego, że ktoś się doń włamał (swoją drogą, nie wymaga to żadnej
znajomości informatyki, robi się to w kilka kliknięć + czas na złamanie kodu) skomentuj
komputer
wystarczająco dobrze. Nie będąc informatykiem"
Nawet będąc specjalistą pewności nigdy mieć nie będziesz.
Większość oprogramowania przychodzi w postaci kodu maszynowego nie objętego żadną
gwarancją poprawności działania.
Nawet mając wszystkie źródła ciężko zrobić jego audyt w pojedynkę.
Jedyne co można zrobić to ograniczać ryzyko włamania i zminimalizować skutki gdy ono
już nastąpi. skomentuj
za to, że z leżącej na biurku komórki nieustalona z tożsamości osoba zadzwoniła na
policję wszczynając fałszywy alarm bombowy".
Już i bez tego ocieramy się o państwo policyjno-frustracyjne. skomentuj
jest pierwsze - naruszenie Twojej własności poprzez nieuprawnione użycie czy to że
mógł skorzystać?
gdzie jest granica - mam być karany za to, że mam za niskie ogrodzenie - bo gdybym
zrobił 4-ro metrową siatkę to gość by nie lazł i nie zrobił sobie krzywdy, a jak
miałem metrowe to gość przeskoczył i skręcił nogę u mnie na podwórku?
zgadzam się z postawą Gazety Prawnej z innej beczki. Imię i Nazwisko nie podlega
ochronie danych osobowych. jeżeli gość pisze jako "bubel" a potem ktoś na forum daje
że bubel to osoba XXNN to ma do tego prawo. co innego gdyby podał jeszcze adres i
email.
Internet może jest wolny, ale nie róbmy tutaj jako anonimy rzeczy, których
wstydzilibyśmy się zrobić jako konkretna osoba. Wtedy nie będzie nam przeszkadzało,
że ktoś nas rozszyfruje. skomentuj
Nasuwa się tutaj pytanie gdzie jest granica bycia anonimowym w sieci? skomentuj