cytat na dziś: "Publikacje prasowe ukazujące się wyłącznie w formie elektronicznej podlegają rejestracji na zasadach określonych w art. 20". (art. 20a projektu ustawy o zmianie prawa prasowego).
Przyznam, że kołomyja z nie-obowiązkiem rejestracji serwisów internetowych wcale mnie nie dziwi. Pierwszy to raz, że polityk -- poseł, minister, prezydent -- zaprzecza własnym słowem temu, pod czym wcześniej się podpisał? A czy dotyczy to tylko deklaracji składanych w czasie kampanii wybroczej?
Otóż nie; jak dobrze wiemy, polityk może się mylić i zaprzeczać samemu sobie w zasadzie cały czas, i to bez konsekwencji. Powtarzam: bez konsekwencji.
Interesują Cię złote myśli autora Lege Artis? Bądź na bieżąco dzięki serwisowi TwitterCzytając propozycję nowelizacji prawa prasowego nie mam wątpliwości: Minister Kultury postanowił "coś zrobić" z tym całym internetem. Stąd propozycja dopisania art. 20a, zgodnie z którym obowiązkiem rejestracji w rejestrze dzienników i czasopism prowadzonym przez sądy okręgowe objęte będą "publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej".
Jeśli prawo wejdzie w życie nie będzie wątpliwości: publikujesz prasę w formie elektronicznej? No to trzeba się zarejestrować.
Zacznijmy od tego, co nie budzi wątpliwości. Praktycznie nie zmienia się definicja prasy (art. 7 ust. 2 pkt 1 prawa prasowego). Nadal będą to publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, w szczególności: dzienniki i czasopisma, a także "także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania"; po zmianie -- która jest o tyle zbyteczna, że ów postęp techniczny już teraz obejmuje także elektronikę i internet -- będzie wprost powiedziane, iż prasą są także "publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej".
Tyle dobrego w zmianie, że nie będzie odtąd wątpliwości czym jest serwis internetowy: nie jest dziennikiem lub czasopismem, jest to po prostu publikacja ukazująca się w formie elektronicznej.
Na Twitterze jest już także Money.plOwszem, można się czepiać, że ustawa nie definiuje pojęcia "publikacji prasowych" (choćby w kontekście nieszczęsnego art. 20a) -- niejasność bierze się z tego, że zapisana w ten sposób definicja może być odczytana jako "prasą są publikacje prasowe w formie elektronicznej" (pachnie mi to definicją idem per idem), zaś powinno być "prasą są publikacje periodyczne w formie elektronicznej" -- ale powiedzmy sobie szczerze: oczywiste pojęcia nie wymagają definiowania, zaś przywarą współczesnej działalności normatywnej jest próba zdefiniowania wszystkiego jak leci.
Nie powinniśmy mieć także trudności z prawidłowym rozszyfrowaniem pojęcia "formy elektronicznej" takiej publikacji. Forma elektroniczna nie jest także zdefiniowana w ustawie o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (och, ten akt też krytykowałem...), jednak można to sobie zrekonstruować leksykalnie.
Będzie to, w mojej ocenie, każda forma publikacji informacji korzystająca ze środków komunikacji elektronicznej (art. 2 pkt 5 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną), czyli także magazyny tworzone w formie plików PDF (przysłowiowe i bardzo ładne Moje Jabłuszko), ale i np. publikacje na nośnikach "stałych", jak płyta CD czy DVD, pędrak (hmm gazetka rozpowszechniana na pędraku -- tego chyba jeszcze nie było?), etc.
Bez wątpliwości: jeśli posłowie przegłosują ustawę w takiej formie, klepnie ją Senat, a prezydent podpisze, wszystkie tego rodzaju publikacje elektroniczne podlegać będą obowiązkowi rejestracji w sądzie...
...ale jest pewne zasadnicze ale: zmieniony art. 45 prawa prasowego (zmieniony o tyle, że sankcją za brak rejestracji ma być odtąd "tylko" grzywna) nie przewiduje penalizacji publikowania w formie elektronicznej bez stosownej rejestracji. Jak wół stoi tam bowiem, iż karze tej podlegać będzie -- bez zmian -- ten, kto wydaje niezarejestrowany lub zawieszony dziennik lub czasopismo.
Tutaj można poczytać o dawniejszej wpadce legislacyjnej Ministerstwa Kultury Przypomnijmy, że zgodnie z lekko zmienioną definicją publikacje elektroniczne to coś innego, niż dziennik czy czasopismo, a skoro ma być kara tylko za wydawanie niezarejestrowanego dziennika czy czasopisma -- nie lękajcie się: nikt nie zapłaci ani grosza za brak rejestracji blogaska czy serwisu internetowego.
Jest jeszcze jedna ciekawostka. Znowelizowany -- dzięki VaGla, za zwrócenie uwagi -- art. 27 ust. 3 nakłada także na internautów obowiązki w zakresie impressum, ograniczony wprawdzie do podania danych wydawcy, adresu redakcji i nazwiska naczelnego, miejsca i daty wydania (hmm dobrze, że zwykle piszę z Wrocławia) oraz -- tu kwiatek najlepszy (stąd eksperymentalny tytuł dzisiejszego wpisu) -- bieżącą numerację.
Bieżącą numerację -- czego? To, co jest proste w przypadku zamkniętych publikacji (PDF, e-biuletyny), już w przypadku portalu, którego główna strona zmienia się kilka albo i kilkanaście razy dziennie -- co będzie miało swój numer bieżący? Kolejna jedynka, kolejny dzień?
Na zakończenie warto odnieść się do wczorajszych słów ministra Zdrojewskiego (którego bardzo cenię za dekadę wrocławskiej prezydentury). Minister powiedział ponoć w czasie konferencji prasowej, że plotki o obowiązku rejestracji blogów i stron internetowych są dalece przesadzone, ponieważ nie taki jest cel i treść ustawy: ma ona dotyczyć tylko tych publikacji, które spełniają wymogi charakterystyczne dla prasy drukowanej.
Niestety, nie mogę się zgodzić z ministrem Zdrojewskim. Wystarczy zajrzeć do definicji prasy, aby się przekonać, że publikacje w formie elektronicznej są tam niezależnym przedmiotem prawa od dzienników lub czasopism. Co innego, jakby Ministerstwo Kultury pokusiło się o przebudowanie pojęcia dziennika oraz czasopisma oraz odniesienie się do dzienników i czasopism wydawanych w formie elektronicznej -- ale tego nie ma.
Nie inne wnioski nasuwa lektura art. 20a.
Co więcej -- to już naprawdę zabawne -- śmieszy mnie uzasadnienie konieczności zmian. Minister miał rzekomo powiedzieć, że "wprowadzenie tego przepisu wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego, który w 2007 r. nakazał rejestrowanie pism ukazujących się w formie elektronicznej w internecie". Zaraz, zaraz, od kiedy to orzeczenia sądu określają konieczność dostosowania prawa do tych orzeczeń?!
Jakby minister miał taki problem z postanowieniem (omówiłem je prawie 2 lata temu), to załatwiłby sprawę krótkim przepisem, zgodnie z którym NIE byłoby trzeba rejestrować żadnych publikacji internetowych. Ale nie -- jednak trzeba.
No cóż, mam wrażenie, że minister naprawdę nie czytał przedstawionego przez siebie projektu. Albo nikt -- czyżby znów problem z biurem legislacyjnym Ministerstwa Kultury? -- nie zastanawia się, że szajsowate prawo to też prawo, ale później można się najeść wstydu (i nie tylko).




Z tym definiowaniem pojęcia "publikacja elektroniczna" to też nie do końca jasne -
przynajmniej dla mnie. Może coś przeoczyłam i ciągle widzę dziurę w całym. W czym
rzecz... a mianowicie, czy "publikacją elektroniczną" określa się:
- tylko zawartość treściową portalu (artykuły, informacje), której forma przypomina
szpaltę prasy (tutaj można śmiało przyłożyć definicję prasy, tylko ten punkt z
numerem publikacji odstaje od ogólno przyjętej definicji :) );
- samą publikację elektroniczną w formie jakiegokolwiek: blogu, portalu, serwisu
internetowego - co istotne, każdy portal internetowy jest serwisem, ale nie każdy
portal jest serwisem typu społecznościowego czy sklepem internetowym (tutaj np.
zazwyczaj nie ma tekstów redakcyjnych w podobnej formie jak portale typowo
informacyjne; co najwyżej informacje i komunikaty zespołu portalu, czy ogólne treści
merytoryczne typu "jak to działa").
Z niedoprecyzowaniem tego pojęcia znowu będą przysłowiowe cuda, wianki i... baranki
:-]
gdyż tekst ustawy będą komponowały osoby, które różne typy portali wrzucą do jednego
worka z napisem "publikacja elektroniczna", o! skomentuj
Nie jestem prawnikiem więc możliwe, że nie rozumiem rzeczy oczywistej: kogo (nie
czego) dotyczy obowiązek rejestracji? Co jeżeli wydaję internetowe czasopismo w
języku Xhosa dla paru ludzi w Zimbabwe, a robię to ze wsi Duszki Małe, a co jeżeli
mam dziennik po polsku a piszę z Indonezji? Czy prokurator z policją będą śledził mój
adres IP, żeby sprawdzić skąd piszę? Czy najważniejszy jest adres zameldowania? skomentuj
Dobrze komentować na przemian. Rzuć okiem na to:
http://prawo.vagla.pl/node/8541#comment-16494
Funktor "prasą są także" sugeruje, że obok tego, co prasą jest i jest periodyczne (w
pierwszej części definicji) "prasą są także" te nieperiodyczne publikacje
(elektorniczne) w drugiej części definicji. skomentuj
nadążały -- za Rzeczywistością; a dziś...
i to ta pułapka: próba definiowania -- rodem z XIX wieku prawie -- na nic się zda.
(a za chwilę okaże sie, że "publikacje" w telefonie komorkowym... ;-)
.................................
czy ROCZNIK (i numerowany! ;-) wyższej uczelni, wychodzący co 2 lata (z reguły) jest
"prasą"? no, ludzie... skomentuj
omosc.html
"»Zdrojewski chyba nie czytał własnego projektu« – podsumował krótko
na swoim blogu inny prawnik, Olgierd Łudak."
Chyba powinieneś z kimś pogadać. Albo zanieść pozew. We wtorek ;o) skomentuj
****************************
szemrzące i podjudzające Audytorium blogera :))))) skomentuj
rozumiem, ze zgodnie z Wasza interpretacja znowelizowanej ustawy prasa jest rowniez
strumien wpisow na Facebooku? to dosc zabawne.
ale jesli definicja prasy brzmi:
"prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej,
jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niŜ raz do roku, opatrzone
stałym
tytułem albo nazwą, numerem bieŜącym i datą"
to wystarczy chyba nie publikowac numerow biezacych postow / artykulow / itd. by
prasa nie byc?
(oczywiscie, IANAL) skomentuj
ogóle byłbym szczęśliwy.
Nb. sama dyskusja czy coś jest prasą czy nie jest z mojego punktu widzenia to spór
czysto akademicki. Ważne jest: czy muszę to-to zarejestrować. I czy grozi mi kara za
brak rejestracji. skomentuj
Żyliśmy tyle lat i jakoś daliśmy sobie rady bez rejestracji stron interentowych. Te
przepisy służą jedynie produkcji biurokracji... Zastanawia mnie nawet po co
rejestracja zwykłuch gazet. To jest zwykła strata czasu i pieniędzy dla każdego kto
zakłada portal. Papierologia po prostu... skomentuj