Przy okazji dyskusji poświęconej czytaniu książek w Empiku w kontekście dozwolonego użytku P.T. Czytelnicy wywołali temat bibliotek, który od czasu do czasu powraca w dyskusjach poświęconych "piractwu" i jumaniu. Czyli: skoro tępi się różnych piratów, to czy nie powinno się w pierwszym rzędzie wytępić bibliotek?
Muszę przyznać, że tego rodzaju zabieg erystyczny -- klasyczne mutatio controversiae -- budzi we mnie złośliwy uśmieszek. Nie byłoby takich zwodniczych pytań, jakby pytający zadał sobie trud przeczytania kawałka -- dokładnie między art. 23 i art. 35 -- ustawy o prawie autorskim i prawach pochodnych.
art. 28 pr.aut.:
Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:
1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych;
2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów;
3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem końcówek systemu informatycznego (terminali) znajdujących się na terenie tych jednostek.Otóż biblioteki (a także archiwa i szkoły) prowadzą działalność w zakresie udostępniania egzemplarzy utworów na podstawie licencji ustawowej (art. 28 pkt 1 pr.aut.). Oznacza to, że biblioteka działająca w sposób określony przepisem nie musi mieć dodatkowej zgody od wydawcy czy autora na udostępnianie utworów ze swoich zbiorów, zatem "wypożyczanie" książek nie jest naruszeniem prawa autorskiego -- a zarazem autor czy wydawca nie może się temu sprzeciwić.
Zgody takiej udzielił ustawodawca, określając zakres i warunki udostępniania wprost w normie prawnej -- jest to nic innego jak jeszcze jedna z form dozwolonego użytku.
Mało tego: ustawodawca zezwolił także na wykonywanie "kopii zapasowych" utworów, jeśli jest to niezbędne dla uzupełnienia bądź zachowania zbiorów (art. 28 pkt 2 pr.aut.) -- uprawnienie to przysługuje wyłącznie wobec utworów już niedostępnych w handlu -- a także na udostępniania zbiorów za pośrednictwem terminali -- co implikuje zezwolenie na "digitalizację kontentu", czyli -- mówiąc po ludzku -- zeskanowanie czy wykonanie fotokopii pozycji z własnych zbiorów (art. 28 pkt 3 pr.aut.).
Warto zwrócić uwagę na warunki, jakie musi spełniać udostępnianie egzemplarzy utworów, nie wykraczało poza ramy dozwolonego użytku:
- podstawowa sprawa: uprawnionym z licencji ustawowej są wyłącznie biblioteki, archiwa bądź szkoły. Każdy z tych podmiotów jest zdefiniowany w stosownych przepisach. I tak (w dużym skrócie) biblioteka to instytucja kultury działająca na podstawie ustawy o bibliotekach (od razu wyjaśniam, że założyć bibliotekę może także osoba prywatna);
- powyższe z góry zakłada, że uprawnienie to nie przysługuje bezpośrednio spółce prawa handlowego (bądź innemu przedsiębiorcy), który zamierza prowadzić w tym zakresie działalność gospodarczą; natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, by przedsiębiorca był organizatorem biblioteki (aczkolwiek wówczas biblioteka nie będzie jego przedmiotem działalności);
- udostępniać można wyłącznie egzemplarze utworów już rozpowszechnionych, czyli takich, które można normalnie kupić. Egzemplarze przedpremierowe mogą pojawić się w bibliotece wyłącznie za zgodą uprawnionego;
- udostępnianie egzemplarzy musi wynikać z wykonywania zadań statutowych jednostki (co w przypadku biblioteki jest oczywiste);
- udostępnianie egzemplarzy utworów musi być bezpłatne -- warto jednak zwrócić uwagę na art. 14 ust. 2 ustawy o bibliotekach, który zezwala na pobieranie przez biblioteki opłat np. za wypożyczanie materiałów audiowizualnych, za niezwrócenie w terminie wypożyczonych materiałów bibliotecznych (na marginesie: ustawodawca dość nieszczęśliwie używa w tym kontekście czasownika "pożyczać", który przecież kodeksowo ma kompletne inne znaczenie -- por. art. 720 kc);
- twórcom nie należą się także tantiemy za udostępnianie w bibliotekach ich książek (zgodnie z art. 34 zd. ostatnie pr.aut. twórcy przysługuje wynagrodzenie tylko jeśli stanowi tak stosowny przepis ustawy);
- udostępnianie zbiorów w internecie nie stanowi korzystania z egzemplarzy utworów w ramach dozwolonego użytku, zatem w takim przypadku biblioteka powinna uzyskać zgodę osoby uprawnionej, bądź też ograniczyć się do utworów, co do których autorskie prawa majątkowe już wygasły (por. Beata Jewuła, "Prawo autorskie a działalność bibliotek", Zeszyty Naukowe UJ, 2008/2/117).
Reasumując: owszem, bez ustawowej licencji na udostępnianie książek biblioteki musiałyby pozawierać sobie umowy z wydawcami -- albo kupować jakieś egzemplarze "do wypożyczania". Jednakże dzięki art. 28 pr.aut. biblioteki, archiwa i szkoły działające w sposób tam określony mogą spokojnie, bezpłatnie -- czyli także bez konieczności odprowadzania wynagrodzenia autorom czy wydawcom -- udostępniać utwory swoim klientom, bez obawy narażenia się na zarzut "piractwa".




Czy w takim razie, korzystając z przytoczonych przez Ciebie przepisów, mogę założyć
bibliotekę z utworami muzycznymi? Z filmami? Albo z programami? Drugie pytanie, to
czy tę bibliotekę mogę umieścić w internecie? :-) skomentuj
wszakże istnieją (http://www.mediateka.biblioteka.wroc.pl/?go=jak_korzystac -- chyba
że te kilkadziesiąt złotych to nie jest "nieodpłatnie"). skomentuj
Czyli, jak rozumiem, przedsiębiorca nie może założyć biblioteki?
Drugie, jak się ma konieczność bezpłatnego wypożyczania utworów do pobieranych przez
biblioteki opłat abonamentowych?
Co do używania argumentu bibliotek w dyskusjach, to nie spotkałem się z twierdzeniem,
że biblioteki są nielegalne. Że ustawa nadaje im szczególne przywileje jest
zrozumiałe, pytanie, dlaczego pewnych form dozwolonego użytku nikt nie kwestionuje, a
inne są atakowane i próbuje się je zlikwidować. Czemu z podobnych rzeczy jedne są
okay, a drugie okrzyknięte jako niemoralne. skomentuj
[Pod tym postem, bo tam zaczęła się wojna o podatki oraz wyzysk bogatych przez
biednych i odwrotnie ;)]
Ejże, ejże... ;)
Żeby była jasność: ani nie nawołuję do zamknięcia bibliotek (co mi imputujesz), ani
nie porównuję ich do piractwa. Po prostu uważam że takim samym "godzeniem w słuszne
interesy twórcy" jest książka dostępna w czytelni, jak i możliwość jej przeczytania w
dowolnej księgarni. W tym przypadku taki sam = żaden. Oczywiście zakładam, że
egzemplarze zniszczone przez klientów np. Empiku (przypadek książki zalanej kawą)
firma kupi.
Inna rzecz, że po wejściu w detale samego handlu w Empikach można mieć więcej
wątpliwości. AFAIK z jednej strony towar jest de facto oddawany w komis i po
określonym czasie następuje rozliczenie. To jest spora niedogodność, bo Empik może
"zakupić" 1000 egzemplarzy, a po kwartale oddać 900.
Z drugiej strony Empik twierdzi, że nikogo nie zmusza do podpisywania takich a nie
innych umów i że każdy robi to z własnej woli. Czyli jako monopolista, którym (wg
orzeczenia z bodaj ubiegłego roku) nie jest, dyktuje warunki sprzedaży. A w umowie
najprawdopodobniej jest zapis mówiący o takiej a nie innej formie udostępnienia
książek na półce.
PS. Zabronić czytania w księgarniach się nie da. Podczas studiów miałem okazję
pracować w jednej i widziałem klienta, który miał umiejętność naprawdę szybkiego
czytania. Zeskanowanie jednej strony zajmowało mu sekundę, więc książkę czytał w
ciągu paru minut. skomentuj
przedsiębiorcy -- teraz już powinno być jasne, że biblioteka nie może być prowadzona
w formie przedsiębiorstwa, natomiast przedsiębiorca może być organizatorem
biblioteki.
Co do "abonamentów" -- nie mam koncepcji. W sumie niby to nie jest opłata za
udostępnianie...?
@Mikołaj: ja nawet mniej o Twoim komentarzu, temat wraca wcale nierzadko na psp.
Natomiast jest jeszcze jedna różnica między księgarnią a biblioteką: w tym pierwszym
są zwykle nowości, wobec których interes ekonomiczny wydawcy jest taki, żeby sprzedaż
dużo i szybko. W bibliotekach nowości pojawiają się zwykle z czasem, czyli wówczas,
kiedy co bardziej niecierpliwi czytelnicy już nabyli egzemplarz danej książki. skomentuj
Warto pamiętać, że w 18 wieku kiedy powstawały pierwsze biblioteki towarzyszyły im
wielkie protesty wydawców zas właściciele bibliotek byli uważani za morderców dzieci
oraz terrorystów godzący w porządek społeczny i podstawy systemu prawnego. Działo
siętak do moementu w którym zauwazono, że w miejscowościach gdzie fundowano
biblioteki dziwnym trafem były się w stanei utrzymać także i księgarnie... Nieststey
wmiejscowościahc gdzie bibliotek nie byo, ludzie nie kupowali książek.
Ludzie neiznający hostorii są skazani na jej powtarzanie... skomentuj
Ale postęp zawsze budzi niepokój -- vide maszyna parowa, kolej żelazna, automobil
(kiedyś) oraz karta płatnicza, bankowość elektroniczna, telefon komórkowy (dziś). skomentuj
członkowskie? :-)
A z tym internetem - to coś więcej, niż Twoje głębokie przekonanie? skomentuj
To chyba było dużo, dużo, duzo...... wcześniej niż w 18. wieku. Jeżeli u Ciebie na
wsi jest biblioteka, to skoczy i coś poczyta.
Pozdrowienia dla tych co sięgają pamięcią wstecz,
ANZELM CIUMLASA
p.s. Olgierdzie, automobile do dzisiaj budzą niepokój, jeżeli są to niemieckie żęchy
marki Wieśwagen czy inne BMW (Bryki Młodego Wieśniaka). skomentuj
podlaczona do biblioteki to najprawdopodobniej udostepnia ksiazki z naruszeniem
prawa. skomentuj
takiej opłaty nie ma w par. 14 ust. 2 ustawy o bibliotekach.
Natomiast zwróć uwagę, że za wypożyczanie materiałów audiowizualnych opłata może być
pobierana (art. 14 ust. 2 pkt 2 ustawy), jednak skoro będzie ona pobierana, to nie
będzie nieodpłatności, o której mowa w art. 28 pkt 1 pr.aut. Słowem: decydując się na
model z opłatą za udostępnienie DVD, tracisz uprawnienie do powoływania się na
dozwolony użytek.
Co do internetu -- tak piszą znawcy w komentarzach ;-) ale wynika to w sumie z tego
czym jest "udostępnianie egzemplarzy". Sęk w tym, że wypożyczanie internetowe
zakładałoby raczej ich zwielokrotnianie (trudno bowiem zakładać, że w chwili
"wypożyczenia" pliku zapis zostaje skasowany z serwera biblioteki, aby wrócić tam
dopiero po jego "zwrocie" przez wypożyczającego). skomentuj
biblioteki? skomentuj
Tak z ciekawości... jeśli określę termin wypożyczenia książki na 5 minut, to czy po
tym terminie mogę naliczać opłaty za przekroczenie (np. 1 złoty za każdy rozpoczęty
dzień), a tym samym zrobić płatną bibliotekę? skomentuj
zakwalifikowania tego jako przekroczenia granic dozwolonego użytku -- nie radziłbym
;-) skomentuj
Empik. ;) skomentuj
No ale on przeciez tylko luke w prawie chcial wykorzystac - ciagle obejscie ustawy
legalne i nielegalne jest wyjatkowo kontrowersyjne i nieuchwytne.
Trudno jest przyjac, ze to zawsze tylko przypadek lub niekompetencja, ze tak sie
ustawy pisze, aby byly trudne do zinterpretowania. skomentuj
PS czemu nie trzymasz się jakiegoś nicka? To ułatwia życie, także innym komentującym. skomentuj
owo ;)
A poważniej: jeśli chodzi o różnicę w dostępie do nowości, to też bym polimeryzował.
Nie bez przyczyny dałem przykład książki, która do biblioteki trafiła równo z
pojawieniem się na półkach księgarni. Oczywiście biblioteka nigdy nie będzie miała
tyle nowości, ile ma księgarnia. Rozpatrujemy jednak sytuację z perspektywy autora /
wydawcy konkretnej publikacji :)
Jeśli chodzi o wypożyczanie DVD z filmami, filia "Planeta 11" olsztyńskiej Miejskiej
Biblioteki Publicznej pobiera opłatę 70 złotych rocznie za możliwość wypożyczania
multimediów. Płyty z filmami mają nadruk "z licencją do wypożyczania", na płytach z
muzyką oraz grami takiego napisu nie stwierdziłem. Inna rzecz, że chyba nie produkuje
się osobnych wersji do wypożyczania.
Całość działa wyśmienicie - możliwość wypożyczenia 5 płyt jednocześnie: filmy na 3
dni, gry i muzyka na tydzień. skomentuj
Ja myślę, że blog Olgierda spokojnie podchodzi pod bibliotekę internetową i powinien
ją zarejestrować.
Dodam jeszcze, że istnieje coś takiego jak Polska Biblioteka Internetowa, ktróra, jak
się orientuję, jest fundacją. skomentuj
Przeciez mam ten sam jak w poprzedniej dyskusji. Nie bralem udzialu w zadnym flame,
chyba cos nadinterpretujesz.
Czy to taka Twoja nowa metoda, aby nie ustosunkowywac sie do klopotliwych pytan /
wypowiedzi? ;)
Dlaczego moglby mu byc postawiony zarzut obejscia prawa, skoro on tylko luke w prawie
wykorzystuje? Naprawde jest to trudne do uchwycenia (i chyba o to komus chodzilo). skomentuj
zaczynasz z "kłopotliwymi pytaniami" -- zaczynam się zastanawiać czy Twoim zdaniem to
taki rodzaj pytań, które masz kłopot zadać ;-) ...
... zwłaszcza, że pytania nie zadałeś.
No więc tak, owszem, obejścia prawa dla uzyskania skutku niezgodnego z prawem jest
niedozwolone (art. 58 kc oraz też art. 5 kc). skomentuj
Z tego miejsca chciałbym podzielić się pewnym spostrzeżeniem dotyczącym bibliotek
działających na terenie Politechniki Wrocławskiej (być może to dotyczy wszystkich
bibliotek szkolnych itp.). Jakiś inteligentny inaczej wymyślił, że biblioteka może w
swoich zbiorach posiadać pojedyncze egzemplarze danego tytułu. W przypadku
specjalistycznych dziedzin prowadzi to do sytuacji, w której tylko jedna lub dwie
osoby mogą pożyczyć książki i na tym kończą się możliwości biblioteki. skomentuj
A może po prostu jest to sposób na kłopotliwego interesanta: "nie ma i nie będzie bo
mało mamy". skomentuj
W bibliotekach uczelnianych wiekszosc pozycji jest jedno-egzemplarzowych i to rzecz
naturalna, bo przewaznie sa to czasopisma naukowe przynajmniej w mojej branzy. Nikogo
to nie dziwi! skomentuj
Zaczynasz manipulowac, to tez o czyms swiadczy. Napisalem przeciez "klopotliwych
pytan / wypowiedzi", wypowiedz nie musi byc w formie pytania aby sie do niej
ustosunkowac.
Skoro nie uzyskuje odpowiedzi wprost na ciekawy problem, a zamiast tego widze nawet
ataki personalne to moge uznac, ze jest to problem klopotliwy w odpowiedzi.
Tak sie nie prowadzi rzeczowej dyskusji.
Moje nicki sa zawsze jednolite w danym watku, wiec nie widze problemu, a jesli ktos
widzi to jego problem. ;)
"No więc tak, owszem, obejścia prawa dla uzyskania skutku niezgodnego z prawem jest
niedozwolone (art. 58 kc oraz też art. 5 kc)."
Niemal kazde wykorzystanie luki prowadzi do uzyskania skutku niezgodnego z jakims tam
prawem ktore tej luki wczesniej nie uwzglednilo, jak wiec wykorzystywac luki nie
narazajac sie na zarzut obejscia ustawy? skomentuj
zbędnego flejma.
Nadużycie czy obejście prawa jest wtedy, gdy chcesz osiągnąć zasadniczo inny skutek,
niż przewidują przepisy, obejść jakiś zakaz albo rozszerzyć uprawnienie. W tym sensie
nadużycie czy obejście nie jest "wykorzystaniem luki", bo luka to coś, czego nie ma.
Natomiast jeśli pozorując lukę czy cokolwiek podejmujesz działania sprzeczne z ustawą
(zakazane), to można spotkać się właśnie z fangą w nos w postaci art. 58 lub nawet
art. 5 kc.
Przekładając to na spór podatkowo-opitimusowy: ponieważ nie ma przepisu, który
mówiłby, że jeśli podatnik ma możliwość zapłacić podatek niższy albo wyższy, to ma
obowiązek wybrania opcji "wyższy", karanie podatnika za wybór opcji "niższy" jest
bezprawne. Prawo podatkowe -- to moja konstatacja -- jest niejako wtórne wobec prawa
cywilnego, w tym sensie, że odnosi się do wcześniej dokonanych czynności stron. Zaś
same czynności powinno się oceniać wyłącznie na gruncie prawa cywilnego (czyli wybór
"dzieło" zamiast "zlecenie" może być negatywnie oceniony wyłącznie z punktu widzenia
prawa cywilnego, nie zaś podatkowego czy ubezpieczeń społecznych). skomentuj
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/325004,prawo_autorskie_blokuje_rozwoj_cyfrowych
_bibliotek.html skomentuj
udostępnianie książek w kawiarni. Ma być to jeden z elementów wystroju lokalu, ale
klienci będą mieli możliwość poczytania wybranej przez siebie pozycji przy filiżance
kawy. W związku z tym moje pytanie: czy takie udostępniania pozycji literackich wiąże
się z jakimiś opłatami, a jak tak to komu należy uiszczać taką opłatę? skomentuj
"do wypożyczania" albo "do użytku domowego". Ja bym powiedział, że raczej
wydawcy/autorzy nie przewidują takiego schematu, a skoro biblioteki działają w
oparciu o uprawnienie ustawowe (nie potrzeba wydawania specjalnego rodzaju
egzemplarzy) -- zatem odpłatne udostępnianie może być potraktowane jako naruszenie
praw wydawców.
Ja bym chyba wolał podpytać wydawcę jak się zapatruje na takie rzeczy. skomentuj
zawiało mnie tu w poszukiwaniu info o prywatnych bibliotekach :). W naszej wioseczce,
dość sporej - ok. 5 tys. mieszkańców - walczymy od jakiegoś czasu o stworzenie filii
biblioteki gminnej - ponieważ jednak burmistrz twierdzi, że ludzie książek nie
czytają, ciężko jest...
Chcielibyśmy więc, jako stowarzyszenie zarejestrowane w KRS, nieprowadzące
działalności gospodarczej, założyć społeczną wypożyczalnię książek, bezpłatną, by
zebrać argumenty dla burmistrza = grono czytelników + księgozbiór na początek
[książki z darów od członków stowarzyszenia]. Może ktoś podpowie, jak zorganizować
taką inicjatywę legalnie? /nie naruszając praw autorskich itd./. Byłabym bardzo
wdzięczna! Pozdrawiam,
Luna skomentuj
-- i z głowy. Polecam ustawę o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej
(w szczególności art. 4 ust. 1, art. 14).
Nawiasem mówiąc to dość przykre, że trzeba się tak zbiurokratyzować, żeby zrobić coś
pożytecznego :( skomentuj
No niestety, biurokracja kosmiczna, tony papierzysk rosną i nic z tego nie wynika,
ale najbardziej przykre jest nastawienie włodarzy do kultury - można se w łeb z
rozpaczy palnąć ;) skomentuj
rzadkoscia. Sa i kawiarnio-ksiegarnie (np Wrzenie Swiata), ale i takie, w ktorych
tylko korzystasz na miejscu. Ktos wie wiecej na ten temat? Przeciez niemozliwoscia
jest kontakt z wydawca kazdej ksiazki - czy trzeba/mozna miec kontrakt z konkretnym
wydawca? A jak to sie ma do ksiazek wlasnych, uzywanych, z prywatnych zbiorow, ktore
np zostana kawiarni darowane...? Bede wdzieczna za wskazowke. skomentuj
powiedzieć czy ustawodawca miał na myśli tylko "dawanie do domu", czy także "dawanie
do poczytania na miejscu". Być może jednak jest swego rodzaju praktyka, że owo
udostępnianie to możliwość wyniesienia książki, a więc dotyczy bibliotek, ale już
czytelnie robią co chcą (zwłaszcza, że w przepisie nie ma czytelni). skomentuj
popelnienia "przestepstwa" znajdzie sie odpowiedni przepis ;) Dam znac, gdy dowiem
sie wiecej skomentuj