Za brzydko, za biednie... (sztuka służebna wobec władzy)
 Oceń wpis
   

stara pocztówka z WałbrzychaCo mają zrobić municypalne władze, jeśli na wystawie fotograficznej pojawiają się zdjęcia, które pokazują życie w tym mieście w czarnych kolorach? Zgadliście Państwo: wystawę należy zamknąć. Tak z pewnością stałoby się w Birmie, w Mińsku, pewnie w Czelabińsku -- tak stało się w Wałbrzychu.

Temat jest prosty: to piękne (kiedyś, kiedy było jeszcze Waldenburgiem) miasto zostało sfotografowane przez dwóch maturzystów z Tarnowa w taki sposób, że zamiast skupić się na Szczawnie-Zdrój czy Książu, pstrykali wałbrzyską biedę: zniszczone domy, biedaszyby, dzieciaki, które nie mają co ze sobą zrobić, wulgarne napisy na murach...
Zdjęcia spodobały się szefowi Galerii pod Atlantami, zrobiło się wystawę; a że odmalowany obraz był kontrowersyjny, zaś galeria mieści się na wałbrzyskim Rynku -- zrobił się szum. Bo przecież nie o taki Wałbrzych walczymy.
I szefowa biblioteki (miejskiej), przy której afiliowana jest galeria, po 2 dniach kazała wystawę ściągnąć. Dyrektorkę biblioteki (miejskiej) wsparł (?) wiceprezydent tego pięknego miasta, dr Piotr Sosiński (piszę "dr", bo tak ma na blogu, a ja nikomu nie odmawiam prawa do tytułowania się jakkolwiek lubi).

Widzę, że Piotrek (pozwalam sobie na poufałość, bo znamy się jeszcze z wydziału, kiedy to też z przyjemnością się doktoryzowałem ;-) sztukę lubi i na sztuce się zna. Półtora roku temu pisał o repertuarze wałbrzyskiego teatru, zręcznie wplatając w to wątek cenzury na Białorusi (ech, jakież to szczęście, że mamy tego Łukaszenkę pod ręką...) Kocha też ten swój Wałbrzych, zadając kłam niegdysiejszym oskarżeniom, że to tylko desant z Wrocławia (jego związki z Wałbrzychem są pewnie takie same, jak moje z Chamonix -- też bardzo lubię tę pipidówkę), walczy z opiniami "glanującymi" miasto.

Jaki jest Wałbrzych każdy widzi, a raczej -- może zobaczyć, jeśli tam pojedzie. Na szczęście nie jest to już ten obrazek jak 20 lat temu (kiedy to przejeżdżający koleją z Wrocławia do Jeleniej Góry w pewnym momencie wpadali wręcz w ścianę ognia (koksownia bodajże), a przedział trzeba było długo wietrzyć.
Nadal są jednak miejsca, które wyglądają po prostu smutno i przykro; ale czy nie ma ich we Wrocławiu? w Warszawie? Krakowie? Łodzi? (tak sobie myślę, że Piotrek, zamiast cieszyć się, że galeria zdjęła obrazy, powinien posłać do Tarnowa dwóch swoich chłopaków w celu "skompromitowania" ubóstwa w tym mieście; pewnie nawet podpowiedziałbym kilka miejsc).

Najsmętniejsze w opowieści jest to co zawsze: po raz kolejny się okazuje, że urzędowy mecenat nad sztuką MUSI przerodzić się w de facto cenzurę, że wykładanie kasy przez municypałków na galerie, wystawy itp. juble -- ogólnie: utrzymanie artystów, nawet jeśli nie poprzez podsyłanie im wypłaty, wystarczy, że będzie się czasem coś zamawiało, że dzięki temu artysta będzie istniał -- MUSI oznaczać zgodę twórcy na służebną rolę względem władzy.
Najprościej: chcą młodzi tarnowianie mieć wystawę w Wałbrzychu? To proste: trzeba było fotografować szklane domy, Lisią sztolnię, rekultywację terenów poprzemysłowych, może jakiś fajny portret wiceprezydentowi strzelić ;-)

Ale i tak nie jest źle. Z punktu widzenia młodych fotografów istotna jest nauka, która przyda się w całym dorosłym życiu: liczy się obłuda i włażenie w rzyć, bo pokorne cielę dwie matki ssie -- a kasa się znajdzie...

 

PS na obrazku: pocztówka z Waldenburga z 1905 r. Jumane z Wikipedii, gdzie wrzucający określił ją jako "pracę własną" i rozpowszechnił -- kochana Wikipedia! -- na licencji GFDL. W kontekście sporu National Portrait Gallery vs. Wikipedia brzmi to wszystko bardzo ciekawie... ;-) -- no chyba że Wikipedysta naprawdę był tam z jakimś Kodakiem Box i sam trzasnął ten landszaft.

Komentarze (31)
Felieton omawiający sytuację... Piractwo domenowe jako czyn...

Komentarze

2009-09-22 14:01:13 | 88.156.49.* | Abraxas
Re: Za brzydko, za biednie... (sztuka służebna wobec władzy) [15]
> Najsmętniejsze w opowieści jest to co zawsze: po raz kolejny się okazuje, że
urzędowy mecenat nad sztuką MUSI przerodzić
> się w de facto cenzurę, że wykładanie kasy przez municypałków na galerie, wystawy
itp. juble -- ogólnie: utrzymanie
> artystów, nawet jeśli nie poprzez podsyłanie im wypłaty, wystarczy, że będzie się
czasem coś zamawiało, że dzięki temu
> artysta będzie istniał -- MUSI oznaczać zgodę twórcy na służebną rolę względem
władzy.

Oczywiście - nie. Jeżeli ktoś nie zgadza się z wymogami mecenasa to może sobie
znaleźć nowego. Który, oczywiście, też będzie miał jakieś swoje wymagania. Ja, dając
pieniądze na wystawę, określam, sposób i umieszczenie mojego loga w trakcie wystawy.
Ktoś inny może np. określić konkretną tematykę czy temat przewodni. Nie podobają się
wymogi - znajdź nowego mecenasa. Proste. skomentuj
2009-09-22 14:02:50 | *.*.*.* | olgierd
Oczywiście. Warunek: byle był to prywaciarz. skomentuj
2009-09-22 14:06:46 | 145.237.118.* | blakew
Re: Za brzydko, za biednie... (sztuka służebna wobec władzy) [0]
Ta wiara władzy w cenzurę jest wręcz niepojęta, podobnie jak wiara w to, że "skoro
jestem władzą, to mam prawo zakazać".
O znanego artystę przynajmniej się ktoś upomni, a o dwóch chłopaków z Tarnowa (Piły,
Siedlec, Tarnowskich Góry czy skąd tam jeszcze...) - nie zawsze. Dobrze, że Pan to
opisał.
Najlepsze, że cenzorzy bez mrugnięcia okiem przy różnych okazjach wzniośle deklamują
o odzyskanej wolności itd. itd. skomentuj
2009-09-22 14:11:51 | 88.156.49.* | Abraxas
Dlaczego? :)

Jeżeli jeden podmiot, korzystający z funduszy publicznych (stowarzyszenie) tworzy
galerię aktów, a inny - o tematyce ekologicznej, to czy niedopuszczenie zdjęć o innym
charakterze na te wystawy jest cenzurą? :) skomentuj
2009-09-22 14:18:26 | *.*.*.* | olgierd
Bo państwo, miasto, samorząd nie powinny w ogóle się czymś takim zajmować.
A dwa, że zważ, że jakby co to nie za swoje to robią. Jeśli już to trzeba by
zorganizować referendum ;-) skomentuj
2009-09-22 14:20:53 | 145.237.118.* | blakew
Przecież nie o tym pisałem, a o sytuacji, gdy ktoś - decydując o publicznych środkach
na kulturę - uważa, że jego prywatny gust jest miarą wszechrzeczy i nie dopuszcza
innych punktów widzenia. skomentuj
2009-09-22 14:31:59 | *.*.*.* | olgierd
a ja z Abraksasem polemizuję.... skomentuj
2009-09-22 14:38:25 | 145.237.118.* | blakew
ja - mam nadzieję - też. Jeśli wyszło inaczej - sorry. skomentuj
2009-09-22 14:44:07 | *.*.*.* | olgierd
OK :) coś mnie zmyliło -- sorry! skomentuj
2009-09-22 14:55:27 | 88.156.49.* | Abraxas
To, czy państwo powinno czy nie powinno zajmować się kulturą, nie mnie rozstrzygać.
Chwilowo jest tak, że jest to jego obowiązek. :)

> A dwa, że zważ, że jakby co to nie za swoje to robią. Jeśli już to trzeba by
> zorganizować referendum ;-)
Referendum? Wybory są. Służą temu, żeby ludzie mieli takich włodarzy, jakich chcą. W
ramach tego włodarze Ci otrzymują legitymację do wykonywania podstawowych zadań
samorządu terytorialnego - w tym nadzoru nad miejskimi placówkami kulturalnymi.
Proste. Jeżeli ludzie by tego nie chcieli to zagłosowaliby na kogoś, kto np. opowiada
się za wycofaniem się samorządu z finansowania takich ośrodków. :)

> Przecież nie o tym pisałem, a o sytuacji, gdy ktoś - decydując o publicznych
środkach
> na kulturę - uważa, że jego prywatny gust jest miarą wszechrzeczy i nie dopuszcza
> innych punktów widzenia.
Rzeczywiście - kierowanie się prywatnym gustem na państwowej posadzie jest złe.
Włodarze miasta powinni kierować się dobrem (interesem) miasta. Widać strategia
rozwoju (promocji, upowszechniania kultury czy coś takiego) zakłada, że korzystne dla
miasta jest pokazywanie go z jak najlepszej strony i promowanie miejsc, które zachęcą
ludzi do przyjazdu. Wystawa ta założenia tego nie spełnia. Ergo - jest sprzeczna z
interesem miasta, a wiec samorząd nie powinien w tym partycypować. skomentuj
2009-09-22 15:07:57 | *.*.*.* | olgierd
...a niepokornych z granic miasta wydalić, uprzednio w smole i w pierzu utargawszy, w
worze pokutnym, język im ująwszy, by hańby tej nie roznosili, a jak tylko końmi
włóczyć ich przestaną, niechaj kat wodą zimną ich poleje by ocucić im się dało, a
niechaj przeproszą za grzechy swe, ale niechaj wina nie będzie im odpłacona, dopóki
katowskie żelazo rozpalone serca im nie wyjmie, a wątroby im nie wyjmie, a zdolności
płodzenia nie pozbawi... skomentuj
2009-09-22 15:18:45 | 88.156.49.* | Abraxas
@olgierd

OK. Widzę, że koniec jakiejkolwiek dyskusji. Jak zwykle. skomentuj
2009-09-22 15:28:15 | *.*.*.* | olgierd
No nie, właśnie zaczęło robić się wesoło ;-)

Miasto nie powinno w ogóle promować żadnej sztuki: zaangażowanej, niezaangażowanej,
żadnej. Wiary w demokrację (bezpośrednią, a także przedstawicielską -- nie
podzielam); przekłada się to także na wiarę w organy różnych jednostek (np.
wspólnot).
A jeśli władza chce mieć sztukę zgodną z jej interesem -- jakkolwiek beznadziejnie to
brzmi -- to chyba musi zacząć sobie hodować twórców.

Co zresztą się czyni. Nie tylko w Polsce. skomentuj
2009-09-22 15:39:08 | 88.156.49.* | Abraxas
> Miasto nie powinno w ogóle promować żadnej sztuki: zaangażowanej,
niezaangażowanej,
> żadnej.

Może i nie powinno, ale obecnie ma taki obowiązek. A skoro ma to nie może go NIE
wypełniać.
A skoro musi go wypełniać to ma to robić zgodnie z interesem miasta.

> A jeśli władza chce mieć sztukę zgodną z jej interesem -- jakkolwiek beznadziejnie
to
> brzmi -- to chyba musi zacząć sobie hodować twórców.
No i właśnie to robi przecież. Wspiera tych, którzy uprawiają sztukę zgodną z
interesem samorządu, a odmawia wsparcia tym, którzy - wg decydentów - działają na
jego szkodę.

"Chcesz korzystać z naszego mienia? Przyjmij nasze warunki. Nie chcesz? To znajdź
sobie kogoś innego, kto ci go użyczy."
Niestety, nie ma w tym niczego z cenzury. Cenzurą byłoby, gdyby miasto próbowało
ingerować w prywatną wystawę (tzn. finansowaną w całości ze środków prywatnych i
nieangażującą majątku miasta). skomentuj
2009-09-22 16:07:06 | *.*.*.* | olgierd
Abraxas, skoro jesteś taki "czytający pismo" (czyli ustawy), to zapytam: nawet jeśli
ma taki obowiązek, to skąd wniosek, że "to ma to robić zgodnie z interesem miasta"?
Bo w ustawie pewnie tego nie znalazłeś?
Dlaczego zatem czytasz ustawę, ale tylko do połowy, a raczej: drugą połowę swojej
myśli sobie dośpiewujesz?

Oj, coś mi się zdaje, że po zdaniu "ale obecnie ma taki obowiązek" można gdzieś dalej
postawić drugie "ale tego nie ma w przepisie, więc nie ma takiego obowiązku".

Z drugiej strony: jeśli nawet mówimy o przepisach o krzewieniu kultury, to zwróć
uwagę -- promocja jest jakby w innym miejscu w preliminarzach. A Ty wrzucasz do
jednego wora. skomentuj
2009-09-22 16:09:15 | *.*.*.* | olgierd
O, tu jest dobre jak władza się bawi ;-)

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7066315,Awantura_z_prezydentem_na_paradzie_ro
werowej.html?utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4778157 skomentuj
2009-09-22 16:31:30 | 88.156.49.* | Abraxas
C'il Vous plait:

Art. 1 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym:
"Mieszkańcy gminy tworzą z mocy prawa wspólnotę samorządową."

Art. 7 ust. 1 zd. pierwsze:
"Zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty należy do zadań własnych gminy."

Tak więc zadaniem własnym gminy jest zaspokajanie ZBIOROWYCH potrzebny wspólnoty, a
więc ZBIOROWYCH interesów mieszkańców gminy na jej obszarze - ergo miasta (gminy) w
ujęciu podmiotowym.

Art. 7 ust. 1 pkt 9:
"W szczególności zadania własne obejmują sprawy: [...]
kultury, w tym bibliotek gminnych i innych instytucji kultury oraz ochrony zabytków i
opieki nad zabytkami."

Art. 7 ust. 2 stanowi, że:
"Ustawy określają, które zadania własne gminy mają charakter obowiązkowy."

Ustawą, która znajduje tu zastosowanie jest ustawa o organizowaniu i prowadzeniu
działalności kulturalnej. Art. 1 ust. 2 mówi, że:
"Państwo sprawuje mecenat nad działalnością kulturalną polegający na wspieraniu i
promocji twórczości, edukacji i oświaty kulturalnej, działań i inicjatyw kulturalnych
oraz na ochronie dziedzictwa kultury."

Natomiast ust. 4 precyzuje, że:
"Mecenat, o którym mowa w ust. 2 i 3, sprawują także organy jednostek samorządu
terytorialnego w zakresie ich właściwości."

To tyle w kwestii prowadzenia obowiązku. Jak widać - znalazłem w ustawie. A wycieczki
osobiste bądź miły sobie darować.

> Z drugiej strony: jeśli nawet mówimy o przepisach o krzewieniu kultury, to zwróć
> uwagę -- promocja jest jakby w innym miejscu w preliminarzach. A Ty wrzucasz do
> jednego wora.
No cóż. Są tutaj dwa interesy: konieczność krzewienia kultury i konieczność dbania o
interes miasta. To nie są obowiązki rozłączne. Dlatego należy krzewić kulturę w taki
sposób, aby jednocześnie nie naruszało to interesów miasta. W tym przypadku narusza,
ponieważ wpływa na kształtowanie negatywnego wizerunku miasta. skomentuj
2009-09-22 16:51:35 | 83.19.119.* | Ejdzej
Fotka z Wikipedii [6]
Prawdopodobnie jest własnością publiczną, ale jeśli autor nie umie jej opisać jak
należy, to i tak pójdzie do kosza :) skomentuj
2009-09-22 16:52:16 | 77.253.45.* | mmm777
Re: Za brzydko, za biednie... (sztuka służebna wobec władzy) [0]
A nie jest to przypadkem jakaś akcja reklamowa (wyszawy, szefa galerii...) - bo jakoś
nie sądzę, by mieszkańcy gremialnie udali się tam, by oglądać syfiaste ściany swojego
miasta! skomentuj
2009-09-22 16:56:21 | 83.19.119.* | A.J.
Tfu, jaki "autor"... Uploader, czyli po polsku niestety "ładujący". skomentuj
2009-09-22 20:18:11 | *.*.*.* | olgierd
@Abraxas: nie było żadnej wycieczki, daruj sobie -- jak ktoś nie ma poczucia humoru i
dystansu (także do siebie), nie powinien tu zaglądać...

PS tak czy inaczej z cytowanych przez Ciebie przepisów nie wynika
obowiązek/uprawnienie do cenzurowania wystaw. Nie będę żądał podstawy w ustawie do
takich działań -- polecenie służbowe z magistratu do podległej biblioteki jest
działaniem "po linii" -- ale jednak mi się to nie podoba. skomentuj
2009-09-22 20:58:03 | 88.156.49.* | Abraxas
@olgierd

> nie było żadnej wycieczki, daruj sobie
O'RLY? A co to niby było:
"Bo w ustawie pewnie tego nie znalazłeś?
"Dlaczego zatem czytasz ustawę, ale tylko do połowy, a raczej: drugą połowę swojej
myśli sobie dośpiewujesz?"?

Zarzucenie adwersarzowi ignorancji jest wycieczką osobistą. Szczególnie, gdy zarzut
jest bezpodstawny. Poza tym, dowody w ustawie na potwierdzenie moich twierdzeń
znalazłem. Bądź mężczyzną, przeproś (za insynuowanie ignorancji) i przyznaj, że
miałem rację. C'est la vive.


PS. Brak argumentów często jest tuszowany poprzez nieodnoszenie się do głównej myśli
wątku, ale skupianie się na kwestiach pobocznych. skomentuj
2009-09-22 21:05:20 | 88.156.49.* | Abraxas
Aha. I jeszcze coś o cenzurze. Cenzura polegała na tym, że zakazywano
rozpowszechniania danego dzieła w ogóle.

Tutaj mamy do czynienia z zakazem rozpowszechniania danego dzieła w danym, i tylko
tym, miejscu. Różnica jest olbrzymia.

Jeżeli impresario galerii zarządzi zdjęcie moich obrazów na drugi dzień po
powieszeniu, to nie cenzura, bo zawsze mogę je wystawić w innym miejscu. Jeżeli
mógłby je ocenzurować - to nie mógłbym ich już nigdzie, pod groźbą kary, wystawić. skomentuj
2009-09-22 21:11:36 | *.*.*.* | olgierd
Zwyczajowo są dwa rodzaje cenzury: następcza (tradycyjna) i prewencyjna (wynalazek
komunistów i nie tylko) -- plus model "Tygodnika Powszechnego" z l. 80-tych. Tu mamy
do czynienia z klasyczną cenzurą następczą.

PS przepraszać nie mam Cię za co, a na pewno nie za to, że mylisz zarzucanie
ignorancji ze stwierdzeniem, że czytasz normy jednostronnie, tj. interesuje Cię
wyłącznie strona materialnoprawna przepisu. skomentuj
2009-09-23 11:57:06 | *.*.*.* | olgierd
O, to trochę jak ze szlabanem na informacje nt. sytuacji w TVP

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7068749,Dziennikarz__Wiadomosci___Mamy
_zakaz_mowienia_o_Farfale_.html

ale przecież wiadomo: prezes Farfał jest prezesem, więc o co chodzi? w końcu może
decydować o czym mówić będzie ta jego telewizja ;-) skomentuj
2009-09-23 12:43:37 | 77.253.45.* | mmm777
Re: Za brzydko, za biednie... (sztuka służebna wobec władzy) [5]
Trochę luźnych uwag:
- dyskutujący tutaj ewidentnie uważają, iż sztukę rozpoznaje się po umieszczonej nad
nią tabliczce z napisem `SZTUKA', wykonanym najlepiej dużymi ,drukowanymi literami -
bo, gdyby było inaczej, jak można by się było zorientować...Dla jasności - tak nie
jest.
- rządzacy miastem są idiotami - a to dlatego, że wystawę mozna było zlikwidować w
wyniku protestu rodziców przeciwko zmuszaniu dzieci do kontaktu z wulgaryzmami. Mucha
nie siada, prawda?
- jak się okazuje, że jakiś fragment polskiej rzeczywistości jest przedstawiany jako
paskudny - to broniaca tego GW jakoś mnie nie dziwi, prawda? Czy Ty Ogierdzie uważasz
inaczej? skomentuj
2009-09-23 13:26:51 | *.*.*.* | olgierd
Mnie nic nie dziwi. Nawet to, że można uważać za przedstawianie czegoś niepaskudnego
jako paskudne za okropną rzecz.

Ja nie uważam, bo uważam, że każdy ma prawo do krytyki, nawet nieuzasadnionej. A
prawdziwa krytyka cnoty się nie boi. skomentuj
2009-09-23 16:54:53 | 92.12.92.* | prawdziwa cnota krytyk sie nie boi
"A prawdziwa krytyka cnoty się nie boi. "

Ty tak na powaznie, bo nie dales emotikonu przymruzenia oka. Czy tez to wynik
ogladania "Rysia"? ;) skomentuj
2009-09-24 09:08:59 | *.*.*.* | olgierd
Nie, "Rysia" nie oglądałem.
I naprawdę tak uważam -- jestem cnotliwy, więc można mnie krytykować ;-) skomentuj
2009-09-24 16:13:13 | 92.12.92.* | prawdziwa cnota krytyk sie nie boi
A podobno mądrej głowie dość dwie słowie.
Rzecz w tym, że nie napisałeś jak onegdaj Krasicki "prawdziwa cnota krytyk się nie
boi" lecz po "rysiowemu" "prawdziwa krytyka cnoty się nie boi".
Kartka w kratkę, kratka w kartkę - czy jest jakaś różnica? ;) Dla Ciebie, bez urazy,
jak widać z powyższego najwyraźniej nie ma. ;>
Polecam zatem jednak Rysia jako materiał szkoleniowy w tym względzie. ;) skomentuj
2009-09-24 20:33:45 | *.*.*.* | olgierd
Och, freundlichowska pomyłka, a tu takie wnioski.
Nb. nie muszę oglądać jakichś filmów czy czytać Krasickiego, żeby wymyślać swoje
własne bonmoty ;-) skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]