W Europejskiej Stolicy Kultury może będzie metro (czytają i boją się), a na pewno będą naukowcy badali czy metra Wrocław potrzebuje.
Moim zdaniem potrzebuje.
Zanim jednak naukowcy wezmą się do roboty -- a eksperci z magistratu do przeżuwania rezultatów ich pracy -- warto, by się owi eksperci zastanowili nad tym, co już jest -- i dlaczego jest to czasem takie głupie.
Zanim dojdziemy do metra (za ćwierć wieku, jak dobrze pójdzie i uda się spłacić kredyt na stadion), zatrzymam się na chwilę przy (moich ulubionych) rowerach.
Władze Europejskiej Stolicy Kultury, jak wiadomo, rowery popierają i zachęcają mieszkańców i przyjezdnych do poruszania się na dwóch kółkach. Stąd coraz liczne kontrpasy, śluzy rowerowe (co z tego, że budowane na chybił-trafił), no i miejska wypożyczalnia bicyklów (pomysł jak się okazuje "chwycił").
W ramach tego samego programu kilka tygodni temu na skrzyżowaniu Świętego Mikołaja i Nowego Światu pojawiła się pierwszy w mieście sygnalizator tylko dla rowerów, dzięki któremu cykliści mieli móc (po zapowiadanym przedłużeniu kontrpasa) polecieć z Rynku w kierunku Legnickiej.

Niestety (przechodzę od papierowych zachwytów do twardej rzeczywistości), zaparcia i odwagi starczyło tylko na przyczepienie czegoś, co może służyć teraz tylko jako karmnik dla ptaków. Otóż municypałki tak bardzo przestraszyły się swoich sukcesów, że... postanowiły wycofać się z realizacji swoich pomysłów: nie będzie dłuższego kontrpasa wzdłuż ul. Św. Mikołaja, bo oznacza to zlikwidowanie miejsc parkingowych dla aut (sic!).
Ja tego po prostu nie rozumiem: malowanie kontrpasów zawsze wiąże się z ograniczeniem możliwości poruszania się i parkowania w tym miejscu pojazdów mechanicznych, przeto ktoś, kto kazał powiesić tam sygnalizator dla rowerów, musiał brać tę okoliczność pod uwagę -- skąd zatem teraz taka gwałtowna wolta?
A może jest tak, że wśród władz Europejskiej Stolicy Kultury znów zwycięża programowa dojutrkowość: tak jak z pętlą tramwajową, na którą nie mieściły się tramwaje; z obwodnicą autostradową, której nie można było otworzyć w środku tygodnia (bo jest tradycja, że robi się to w nocy z soboty na niedzielę -- no ale w przypadku kolejnego odcinka obwodnicy śródmiejskiej tradycji tej nie było, chyba dlatego, że burmistrz Dutkiewicz sam mógł wziąć udział w ceremonii otwarcia).
No i na koniec dwa obrazki zamiast dłuższego podsumowania o dojutrkowości. Oto przy zjeździe z mostu Grunwaldzkiego z chodnika odpadła jedna płytka. W normalnym świecie ktoś by przyszedł i uzupełnił dziurę, żeby było ładnie i żeby się nie powiększała.
Ale nie, to nie jest takie proste w Europejskiej Stolicy Kultury. Tutaj dziur się nie łata, tutaj jakiś kretyn każe stawiać ostrzegawczy słupek, którego podstawa idealnie wypełnia lukę po kaflu:

Ludziom to przeszkadza niewymownie -- bo szykana stoi na samym środku i tak paskudnie wąskiego ciągu rowerowo-pieszego -- więc od czasu do czasu jakiś rozsądny człowiek odsunie ów słupek na bok, ale nie, debil z Europejskiej Stolicy Kultury przytarga go znów w to miejsce i postawi na dowód tego, że we Wrocławiu dba się o takie szczegóły bardzo.






Moim zdaniem metra nie potrzebujemy - ono we Wrocku nie sprawdzi bo taki transport
jest idealny w takich miastach, które mają ścisłe Super-City-Centrum (SCC) wypełnione
biurowcami, w których pracuje kilkadziesiąt (kilkaset) tysięcy ludzi (którzy
codziennie korzystają ze stacji metra, które zlokalizowane są pod tymi biurowcami. )
i w miarę ścisłe sypialnie - wtedy kilka lini metra łączy sypialnie z SCC i ma to
sens. U nas, i to jest jak dla mnie rewelacja - miasto nie poszło w kierunku
rozbudowy jednego Super-City-Centrum, nie mamy też mrówkowców-biurowców, tylko jak
już to takie mniejsze, które dodatkowo są w miarę równo rozłożone po całym mieście -
Grunwaldzki, Powstańców Śl, Legnicka, Legionów, Świebodzki, Rynek. Podobnie jest z
osiedlami-sypialniami, które praktycznie rozmieszczone są wszędzie :) Wszelkie więc
cele jakie można by osiągnąć metrem można mieć już - korzystająć z instniejącej
infrastruktury kolejowej po której jeżdziły by kolejowe tramwaje.
ps. fajny ten Trek :) w końcu go zważyłeś? skomentuj
... ale pewnie się nie da, bo za dużo PKP et consortes tamtędy wożą.
Nie zważyłem, tj. nie w inny sposób, niż zgrzewka mineralnej w lewej, rower w prawej.
Na oko wychodzi to samo. skomentuj
Popieram pomysł metra... sam pomysł popieram! Rowerem nie dane mi było po Wrocku
jeździć. skomentuj
planetarna? skomentuj
bo na tyle szalony nie jestem, żeby się puścić jezdnią przez most. skomentuj
(par. 40 pkt 1 rozporządzenia M.Infrastruktury i MSWiA z 2002 r. w sprawie znaków i
sygnałów drogowych)
@wojakrob: singiel z możliwością obrócenia koła i wówczas robi się z tego OK. A haki
są dziwne, bo regulowane (i rozpinane) -- po pierwsze możesz ustawić w ten sposób
naprężenie łańcucha, a po drugie założyć pasek (np. Gates Carbon czy inne). skomentuj
(par. 40 pkt 1 rozporządzenia M.Infrastruktury i MSWiA z 2002 r. w sprawie znaków i
sygnałów drogowych)
@wojakrob: singiel z możliwością obrócenia koła i wówczas robi się z tego OK. A haki
są dziwne, bo regulowane (i rozpinane) -- po pierwsze możesz ustawić w ten sposób
naprężenie łańcucha, a po drugie założyć pasek (np. Gates Carbon czy inne). skomentuj
Akurat przed chwilą natknąłem się na podobne zdjęcie z Piły, tylko tam droga dla
rowerów jest dla jeszcze bardziej zaawansowanych:
http://bi.gazeta.pl/im/3/9876/z9876003Q.jpg skomentuj