Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak!
 Oceń wpis
   

W "Prawnej" kolejny histeryczny tekst: fikcyjni zleceniobiorcy reprezentują strony w postępowaniach sądowych, a sędziowie nie mają narzędzi, żeby sobie z tym poradzić. Wskutek tego przed sądami stają ludzie, którzy nie są do tego powołani ("fałszywi pełnomocnicy") -- ze szkodą dla stron postępowań.
Nic tylko się powiesić.

Problemem (nie dla mnie!) jest oczywiście brzmienie art. 87 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którym pełnomocnikiem procesowym może być między innymi "osoba pozostająca ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia". W ten oto sposób do sądu może iść -- za zleceniodawcę -- zleceniobiorca, jeśli sprawa dotyczy materii określonej jego umową. Nie musi być to adwokat czy radca prawny (nie chodzi tu o zlecenie na prowadzenie spraw sądowych -- te w ogóle są wykluczone z dyspozycji art. 87 par. 1 kpc -- por. wyrok SN z 18 sierpnia 2008 r., I PK 51/09 czy uchwała SN z 27 czerwca 2008 r., III CZP 51/08), nie musi być to nawet prawnik -- może zaś być po prostu ktoś, kto na stałe wykonuje jakiegoś rodzaju czynności w oparciu o zlecenie strony.

art. 87 par. 1 kpc:
Pełnomocnikiem może być adwokat, a ponadto współuczestnik sporu, osoba sprawująca zarząd majątku lub interesów strony oraz osoba pozostająca ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia, jak również rodzice, małżonek, rodzeństwo lub zstępni strony oraz osoby pozostające ze stroną w stosunku przysposobienia.
No i teraz się okazuje, że dopuszczalność reprezentacji przez stałych zleceniobiorców najwyraźniej też kole w oko tych i tamtych: nie ma przepisu, który pozwalałby na weryfikację pojęcia "stałości" zlecenia, pełnomocnik nie ma obowiązku wykazania stałości takiego zlecenia, a to może prowadzić -- jak podpowiada cytowana Pani Mecenas -- do nieważności postępowania ze względu na nieprawidłową reprezentację (art. 379 pkt 2 kpc).

Prawdę mówiąc biorę te strachy za zwykły FUD: zdarzało mi się stawać w sądzie jako pracownikowi chlebodawcy i chociaż pracownikowi bezwzględnie wolno to robić (wystarczy etat, niezależnie od zajmowanego stanowiska czy posiadanego wykształcenia), zdarzało się -- przyznam: nieczęsto -- żądać kopii umowy pracy "pod rygorem". Nie widzę zatem przeszkód, by sądy badały, w ramach art. 87 par. 1 kpc, charakteru umowy wiążącej zleceniodawcę i zleceniobiorcę-pełnomocnika -- i odpowiednio reagowały w odpowiednich momentach.
Co więcej, z problemem tym poradził sobie nawet Sąd Najwyższy dając wskazówkę, iż "Stosunek zlecenia musi mieć charakter stały, czyli chodzi o stosunek prawny ugruntowany, trwający dłuższy czas, wiążący strony ściśle, a nie przypadkowo, okazjonalnie. Z reguły umowa zlecenia zawarta jest na czas nieokreślony, aczkolwiek cechy stałości stosunku zlecenia może mieć także umowa zawarta na czas określony, jeżeli zaprojektowana jest na przyszłość i ma cechy ciągłości." (postanowienie SN z 15 maja 2007 r., V CZ 32/07). Słowem: wystarczy taką umowę zlecenia przeczytać i pomyśleć.

Problem zatem nie polega na tym, że oto nie wiemy co to za zleceniobiorcy pałętają się po sądach, lecz na tym, że ktokolwiek w ogóle się tam pojawia. Zwróćcie bowiem uwagę, że temat się pojawił w przeszło rok po tym, jak już-już była załatwiona (przez palikotową komisję Przyjazne Państwo) sprawa dopuszczenia do postępowań "zwykłych" magistrów prawa -- ale czy to za sprawą zaangażowania się posła Palikota w poważniejsze sprawy, czy to wskutek zwykłej inercji nie tylko przestało się o tym mówić, ale i -- zaczęło odwracać kota ogonem.

Co ciekawe całkiem średnio liberalny ten przepis pojawił się w procedurze cywilnej dopiero w 2005 roku, a właściwie... powrócił po blisko 10-letnim wygnaniu. Otóż możliwość chodzenia do sądu przez zleceniobiorców istniała w pierwotnym tekście kpc (w 1964 r.!) i wycięto ją dopiero w 1996 r. -- zaś późniejsza nowelizacja w zasadzie przywróciła normie brzmienie z czasów tow. "Wiesława". (Na marginesie: ciekawym jak w sprawie kodeksu głosował poseł Stefan Kisielewski?)

Tak czy inaczej wychodzi na to, że co przełknęła władza gomułkowska (i z czym jak widzę peerelowskie sądy nie miały problemu), najwyraźniej kością w gardle staje pół wieku później korporacjom -- i to już jest naprawdę niepokojące.

Komentarze (14)
Vivat bon vivant Czy "po" oznacza to samo co "w"?

Komentarze

2010-07-28 14:10:42 | 79.189.60.* | igawron
Re: Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak! [6]
Małe uwagi:
Stefan Kisielewski głosował zapewne za przyjęciem ustawy Kodeks Postępowania
Cywilnego uchwalonej 1.12. 1964 r., a więc i za pierwotnym brzmieniem art. 87 kpc.
Widocznie korzystam z innej aplikacji bo w le...e (bez reklam) pisze, że wykreślenie
zapisu o uprawnieniu niektórych zleceniobiorców do reprezentowania stron dokonano
ustawą z 1996 r. (Dz.U.1996.43.189, art. 1), a przywrócono w 2005 r.
(Dz.U.2004.172.1804, art. 1).
Natomiast żenujące są te "krokodyle łzy" wylewane nad dolą uczestników postępowania i
sędziów, którzy muszą się męczyć z "niefachowymi pełnomocnikami", a przecież
wystarczyłoby po prostu wykreślić art. 78 kpc i problem by przestał istnieć.
Pozdrawiam! skomentuj
2010-07-28 14:37:35 | 79.189.60.* | igawron
Ups! To co napisałem to się chyba nazwa "epic fail". Tak to jest jak się nie umie
czytać, a za pisanie się bierze. skomentuj
2010-07-28 14:51:28 | *.*.*.* | olgierd
si :) skomentuj
2010-07-28 15:16:04 | 213.238.70.* | Zyrix
Z punktu widzenia moich własnych interesów jestem za dopuszczeniem jak najszerszego
kręgu podmiotów jako pełnomocników. Jeżeli mam sobie poradzić z adwokatem czy radcą
jako pełnomocnikiem to powinienem móc sobie poradzić z kimś kto nie wykonuje żadnego
z tych zawodów. Ze stawania na sprawach przeciwko takim "nieprofesjonalnym"
pełnomocnikom mam same dobre doświadczenia bo państwo nie rzucają kłód pod nogi, nie
wyskakują z jakąś przesadną znajomością procedury i często nie dostrzegają rzeczy
oczywistych. Jeżeli są profesjonalni w tym co robią - mam nie gorzej niż przeciwko
radcy. Jeżeli nie są profesjonalni - mam lepiej. Czy ich klienci na takim układzie
cierpią nie zawsze ale parę razy widziałem jak ewidentnie ucierpieli.

Jedyne co mnie lekko boli to to, że jeżeli już pozwolimy wszystkim reprezentować
wszystkich to powinniśmy zrównać ich nie tylko w prawach ale i w obowiązkach.
Dlaczego mój klient ma cierpieć ponieważ mnie dotyczą takie np. 162 i 207 par. 3 kpc
a klient stałego zleceniodawcy (czy po reformie także np. magistra prawa) ma lepiej
bo wziął pełnomocnika spoza samorządu zawodowego. Albo jesteśmy tak samo
profesjonalni albo nie. Odpowiedzmy sobie na te pytania i przestańmy sobie robić
jaja. skomentuj
2010-07-28 15:21:11 | *.*.*.* | olgierd
Art. 162 kpc chyba nie rozróżnia sposobu reprezentacji strony. Z drugiej strony parę
takich przepisów ostrzej traktujących profesjonalnych pełnomocników (głównie z tej
noweli z 2005 r.) TK już uchylił:

http://olgierd.bblog.pl/wpis,mecenas;tez;czlowiek,11630.html
http://olgierd.bblog.pl/wpis,mecenas;tez;czlowiek;ii,22983.html

co ciekawe w innej akurat sprawie TK uznał zaostrzone przepisy za zgodne z ustawą
zasadniczą:

http://www.trybunal.gov.pl/Rozprawy/2009/sk_47_07.htm

Ogólnie to się zgadzam: każdemu wolno, każdemu po równo. skomentuj
2010-07-28 15:45:26 | 213.238.70.* | Zyrix
Fakt, z tym 162 się rozpędziłem bo po latach uśpienia wraca do łask i trzeba zgłaszać
te zastrzeżenia co wkurza sędziego i naraża zgłaszającego na kąśliwe uwagi. Inna
sprawa, że nie widziałem jeszcze, żeby "nieprofesjonalny" pełnomocnik zgłosił taki
zarzut ani, żeby poniósł tego konsekwencje na dalszych etapach. W przypadku
"profesjonalnych" widziałem takie negatywne konsekwencje, więc tu nierówność może
wynikać raczej nie z przepisów co z praktyki. skomentuj
2010-07-29 00:36:50 | 84.10.172.* | piotrmanps
Dobra umowa i już.
Tak jak to jest z umową o dzieło "pracownika" np. nauczyciela.
Da radę ? Da. skomentuj
2010-07-29 09:05:01 | 82.160.147.* | KotSpaslak
Re: Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak! [5]
Te problemy i tak powoli stają się nieaktualne. ostatnio na spotkaniu z lobbystą
naszych zawodów w Brukseli dowiedziałem się, że KE mocno pracuje pod naciskiem
brytyjskich korporacji prawniczych nad dalszą liberalizacją przepisów dot.
korporacji. Np. brytyjscy prawnicy wnioskują, aby można było prowadzić sprawę w
warunkach konfliktu interesów, reklamować się komercyjnie bez limitów ..etc. Z kolei
w Szwecji każdy może występować za każdego; szewc może iść do Sądu Najwyższego za
klienta, któremu zelował buty. I dobrze.. niech rynek wybiera. Powinien tylko zostać
zachowany tytuł zawodowy i strój urzędowy, żeby było jasne who is who. skomentuj
2010-07-29 09:35:31 | 87.205.36.* | Zyrix
I tak nie jest jasne who is who. Już parę razy zdarzyło mi się wysłuchiwać żali na to
jak "mecenas" spartolił sprawę i jak się nie opłaca ich brać. Po bliższym przepytaniu
okazywało się, że osoba, która się skarżyła trafiła do owego "mecenasa", który ma
własną "kancelarię" dzięki ulotce otrzymanej pod sądem. Ale był to najprawdziwszy
mecenas bo miał garnitur i laptopa. Co prowadzi do prostego wniosku, że wszyscy
adwokaci i radcowie to niekompetentni oszuści. :/


Akcja z prowadzeniem sprawy w ramach konfliktu interesów to jakiś absurd - mógłbym
prosić o linka? skomentuj
2010-07-29 10:06:06 | *.*.*.* | olgierd
Dlatego ja zwykle chodziłem do sądu bez krawata (a czasem nawet bez marynarki) --
żeby się nie myliło ;-)

O tej Szwecji to ciekawe -- jak dotąd dość liberalna była w tym względzie Hiszpania,
ale już mnie tu swego czasu pouczono, że rząd tego hiszpańskiego Napieralskiego
postanowił to odwrócić (jak wszystko zresztą chyba). skomentuj
2010-07-29 13:14:24 | 87.205.242.* | Zyrix
Owszem, odwrócili bo jakość usług była często żałośnie niska. Inna sprawa, że
wprowadzili bardzo długie vacatio legis, żeby obecnie studiujący mogli się jeszcze
załapać na stare przepisy. skomentuj
2010-07-29 18:29:32 | 79.184.109.* | kioyo
Bez krawata!..
A przewodnicząca zawsze mi mówiła: "proszę wpuszczać tych z krawatem. Klient z
krawatem jest mniej awanturujący się" skomentuj
2010-07-30 09:46:24 | *.*.*.* | olgierd
Ba, z wrocławskich korytarzy znam Panią w Todze z ciemnoniebieską aksamitką, która
dopóki Togi nie założy to wygląda jak... no dobra, nie napiszę jak wygląda. Słabo
wygląda. skomentuj
2010-07-30 14:16:47 | 109.243.220.* | ANZELM_CIUMLASA
OLGIERDZIE - INTELIGENTNY CZŁOWIEKU, [0]
Piszesz, że kazano Ci pokazywać kopię umowy o pracę. A czy te palanty prawnicy w
sądzie, nie wiedzieli, że umowa o pracę może być zawarta ustnie???

Poza tym, nie używaj słowa "korporacja", gdy nie wiesz co to słowo oznacza.

Pozdrowienia dla prawników oraz dla szerokiej rzeszy palantów z dyplomami prawników,
ANZELM CIUMLASA

p.s. W Twoim wieku powinienieś już wiedzieć, że prawie wszyscy prawnicy to jołopy do
potęgi. A jak chodzi o adwokatów, to jest tam 150 procent nieuków. skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]