Zmiany w prawie prasowym
 Oceń wpis
   
Coraz głośniej mówi się o zmianie prawa prasowego. Staruszka ustawa ma już przeszło 20 lat (opublikowano ją Dz.U. nr 5 poz. 24 z 1984 r.) i z pewnością trąci lekko myszką: świat poszedł do przodu, techniki medialne obróciły w perzynę ówczesne wyobrażenia redaktorów-pułkowników, warto więc pomyśleć o zmianach, dzięki którym przepisy nadążałyby za życiem.

Niestety, politycy nie bardzo wiedzą czego chcą. Werbalnie projekt ma oznaczać zaostrzenie kursu wobec wydawców i dziennikarzy, zwłaszcza w kwestii szybkości rozpatrywania pozwów o naruszenie dóbr osobistych. Sęk w tym, że projektu nikt nie widział, nie ma go ani na stronach sejmowych, ani też na witrynie Prawa i Sprawiedliwości (nb. ta przypomina raczej kącik skarg i zażaleń niż internetową wizytówkę partii rządzącej). O swoim projekcie opowiada poseł Jacek Kurski, który ponoć nawet napisał coś hobbystycznie, w ramach zajęć własnych, ale nie jestem w stanie tego zweryfikować, bo pan poseł nie ma swojego bloga (cóż za niedopatrzenie w tych medialnych czasach).

Trudno krytykować - albo chwalić - projekt, którego się na oczy nie widziało, dlatego ograniczę się do paru postulatów. Po pierwsze szybkość postępowania w sprawach prasowych nie powinna zależeć od treści prawa prasowego, lecz od organizacji sądów, a o to już powinien zatroszczyć się Minister Sprawiedliwości (w odniesieniu do każdego postępowania, a nie tylko wtedy gdy politykom jest to na rękę!).
Na pewno podoba mi się pomysł zniesienia odpowiedzialności karnej dziennikarzy za słowo pisane. Będzie to jednak wymagać zmiany kodeksu karnego, najlepiej jeśli poprzez modyfikację art. 212-215, chociaż widziałbym to także w formie dodatkowego kontratypu w rozdziale III.

Mam też nadzieję, że ustawodawca nie zapomni przy okazji o coraz silniejszych mediach internetowych (co ja piszę: za parę lat gazeta na papierze będzie snobistycznym dodatkiem do serwisu internetowego). Wzmocnienie pozycji "dziennikarzy elektronicznych" (przy zrównaniu zasad odpowiedzialności) oraz wyraźne wskazanie dopuszczalności rejestracji tytułów gazet internetowych - a także wiążąca się z tym konieczność zmiany modelu ochrony praw autorskich - to program minimum. Bo chociaż w świetle ustawowej definicji prasy są nią "także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania" (art. 7 ust. 2 pkt 1) - a więc i serwisy internetowe - to przy naszym polskim szczególarstwie rozbieżności w orzecznictwie szybko się nie rozwiążą.

(Na marginesie: najbardziej chciałbym, żeby zniknął nieszczęsny art. 45 prawa prasowego, zgodnie z którym karze podlega osoba wydająca niezarejestrowany dziennik lub czasopismo; bo to głupie prawo jest, że muszę ze wszystkim lecieć do sądu okręgowego i płacić kilkaset złotych za rejestrację tytułu. Niewykluczone, że także ten blogasek podpada pod ustawową definicję prasy, a przecież nie jest zarejestrowany w sądzie. Ba - nie wiem nawet czy tytuł "Lege Artis" nie narusza praw innych osób!)

Gorzej, jeśli zmiana prawa prasowego wiązałaby się z przykręceniem śruby dziennikarzom (o co przecież obecnej władzy podejrzewać nie można, prawda?...), jeśli intencją projektodawców byłoby takie wyśrubowanie odszkodowań, aby "puszczać w skarpetkach" niewygodne redakcje. Jak już nie raz pisałem: każdy, w tym redakcje pism powinny odpowiadać za naruszenie dóbr osobistych, ale odszkodowania powinny mieć racjonalną wysokość, no i czas pożegnać się z penalizacją pewnych działań.

Troszkę obawiałbym się - pamiętając wcześniejsze projekty autorstwa PSL, w których proponowano praktycznie zamknięcie zawodu dziennikarza poprzez ograniczenie prawa do jego wykonywania dla osób "zapracowanych i zasłużonych" (przynajmniej 10 lat w zawodzie - sic!) - powrotu do koncepcji ściślejszego regulowania dostępu do pracy w redakcjach drogą administracyjną.
Niestety, w tej mierze polityka obecnego rządu jest niespójna, trudno zatem wyrokować jakie są zapatrywania prominentnych działaczy PiS na tę sprawę.
Komentarze (4)
Piraci z YouTube i Coca-Coli Sosumi czyli patenty na software...

Komentarze

2007-01-31 13:31:54 | *.*.*.* | Maciej Dudek
Re: Zmiany w prawie prasowym [1]
W ciemno stawiam na to, ze nowa ustawa to będzie kaganiec gdzie kary zamieni się w
odpowiedzialność cywilną.

Wariant dla wolności słowa najlepszy: pochłonięcie Sejmu przez piekło ;)

Jeśli komuś nie wystarczą ogólnocywilne sposoby dochodzenia roszczeń to bankowo
chodzi o zamordyzm. skomentuj
2007-01-31 13:36:58 | *.*.*.* | olgierd
Niestety, podzielam Twe obawy. Rzadko się jeszcze zdarzyło, aby "poprawianie prawa"
oznaczało jego polepszenie. Zawsze dwa kroki na lepsze tu oznaczają trzy kroki na
gorsze tam. skomentuj
2007-02-01 20:05:41 | 87.206.86.* | milo
Re: Zmiany w prawie prasowym [2]
A dlaczego dziennikarze i wydawcy pism mają nie ponosić dotkliwej kar za pisanie
nieprawy, za sprzedawanie kłamstw tylko w imię większego nakładu. Może brzmi to
pompatycznie, ale dlaczego ? Uczciwy dziennikarz udowodni przed każdym sądem, że
artykuł, który napisał opierają się na rzetelnie zebranych informacjach. I takich
dziennikarzy prawo powinno chronić. A nie stać w obronie wątpliwej jakości pisemek i
wysługujących się swoim wydawcom, wątpliwych umiejętności pismaków. I nie można w
imię tzw. „solidarności środowiska” bronić nieetycznych postaw
przedstawicieli mediów. Dlaczego, nie można powiedzieć, że są niektórzy dziennikarze,
zwyczajnie psują dobre imię tego zawodu w pogoni za karierą , za nic w swojej pracy
mający rolę jaką ma do odegrania dziennikarstwo Nie politycy mają dość kłamstw i
manipulacji w mediach a następnie sprostować po 24 tej w telewizji albo na ostatniej
stronie gazet. Ludzie mają tego dość ! Panowie dziennikarze posłuchajcie co czasami o
Nas mówią, ci dla których podobno wypełniacie swoją misję
Patrzeć na ręce władzy tak! Ale kłamać i manipulować informacjami nie wolno !
Jeśli dziennikarze, chcą cieszyć się zaufaniem ( nie mylić z popularnością) muszą być
uczciwi w pracy, którą wykonują. Informować o rzeczywistość i tłumaczyć ją a nie
kreować i zniekształcać.
Wolność słowa to jedno a samowola słowa to drugie.

Dla wyjaśnienia nie jestem politykiem ! Pracuję w jednej z Gazet i całe szczęście nie
mam do czynienia u mnie w pracy, z dziennikarską tandetą dopominającą się o
szczególną ochronę dla swojej arogancji dla prawdy. Wstyd mi coraz częściej za
kolegów dziennikarzy, nie widzących nic po czubkiem swojego nosa. Brzmi zarozumiale .
Trudno. Ale prawdziwie skomentuj
2007-02-01 23:06:16 | *.*.*.* | olgierd
No to pewnie jest "Gość Niedzielny" ;-) skomentuj

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]